Gwiazdy w okularach – cz. 1

Któż nie dba bardziej drobiazgowo o swój zewnętrzny wizerunek niż osoby, które znamy ze szklanego ekranu? To one kreują modę, wpływają na nasze decyzje zakupowe, a ciągła ich obecność na bilbordach, pudelkach czy w dziesiątkach reklam, nie wspominając już o wirtualnym świecie Social Mediów, zobowiązuje do ciągłej, stylizacyjnej gotowości. Ma być high live, zajebiaszczo i z klasą. Ich stylówy mają budzić pożądanie i mieć moc sprawczą, aby o nich gadano. 
Outfit musi być przemyślany i rzecz jasna adekwatny do miejsca jego prezentacji. Oczywiście świat „los celebritos” pełen jest modowych fakapów, będących często pożywką lukratywnych magazynów wprost z kiosku Ruchu. Niemniej jednak intencją moich wpisów nie jest darcie łacha z ludzi i donoszenie gdzie, kto popełnił faux pas, a gdzie powinno być bon ton. Na łamach bloga Ghosteye i w cyklu wpisów o okularowych stylówach gwiazd (który to cykl niniejszym artykułem inauguruję), będę starał się podchodzić do tematu okularów merytorycznie i okiem stylisty. Także dla tych, którzy czyhają na hejterski, okularowy konkurs daję właśnie teraz możliwość wylogowania się z wpisu.

W oksach im do twarzy?

Tym, którzy ze mną pozostali pragnę podrzucić kilka gwiazdorskich, okularowych outfitów okraszonych moim krótkim komentarzem. Także udajcie się po małą paczkę popcornu i zasiądźcie wygodnie do poniższych fot i ich opisów. Dziś zaczyam po dżentelmeńsku, czyli od kobiet.  1. Julia Wieniawa Świetny przykład młodej, wszechstronnie utalentowanej dziewczyny, której okulary sprawiają wielki fun. Wśród modeli, które upodobała sobie Julia dominuje luksusowy oversize. Przyznam, że w takich stylizacjach wygląda świetnie. Próbowałem doszukać się na jej przykładzie jakiejś okularowej wtopy, ale marne szanse. Dlaczego? W przypadku Julii Wieniawy mamy do czynienia z owalnym kształtem twarzy, który wyśmienicie komponuje się z wieloma formami opraw. Tym z Was, którzy chcieliby doczytać nieco więcej o tym trendach w okularowej modzie polecam jeden z moich wpisów. 2. Małgorzata Rozenek Nie ma co ukrywać, że najsłynniejsza pani domu ever mocno lubuje się w okularach. Wertując Internety doszukać się można wielu fasonów z jej okularowej garderoby. Od rozwiązań, które piętnuję w okularowej modzie, czyli „nie mam za bardzo pomysłu na stylówę, więc odzieję dziś nudnego jak flaki z olejem, ale za to nieśmiertelnego i niezawodnego  aviatora Rayban’a” (taki VW Passat wśród okularów). Poprzez, o niebo lepiej (a na pewno bardziej kobieco i subtelnie), wyglądające na twarzy Pani Małgorzaty okulary przeciwsłoneczne, których kształt delikatnie nawiązuje do „kociego oka”. Po dość modowe, oversize’owe, owalne formy, w których wygląda naprawdę interesująco. Szczególnie uwagę moją zwrócił piękny, tęczowy model z domu mody Gucci. Zarówno o tej  marce jak i okrągłych okularach możecie przeczytać w moich wpisach (linki powyżej). Inną propozycją, na którą zwróciłem uwagę są duże koła z podwójnym, delikatnym mostem od Fendi. Na ich przykładzie możemy zaobserwować ciekawy trend w okularowej modzie, gdzie na soczewkach umieszczane są nadruki z geometrycznymi kształtami bądź logotypami producentów. Przy odpowiedniej grze światła okulary takie robią piorunujące wrażenie. 3. Dorota Gardias W moim przekonaniu jedna z najpiękniejszych i najsympatyczniejszych prezenterek, w której wykonaniu prognoza pogody i zbliżające się tornado czy inny kataklizm brzmi jak powiew letniej, morskiej bryzy. Twarz Pani Doroty została stworzona do ponętnych, kocich opraw, co zresztą potwierdzają jej wybory. Co prawda odnalazłem w necie kilka jej stylizacji z wąskim, plastikowymi oprawami, ale było to dawno ..i nie prawda. Pliss Pani Doroto – proszę do nich nie wracać. A jak Dorota Gardias prezentuje się w okularach z zadartymi górnymi krawędziami? Sami zobaczcie. Jak dla mnie sztos. O kocich okularach jak i o czymś bardzo istotnym – ich psychologicznej wymowie możecie przeczytaj pod tym linkiem. 4. Anna Lewandowska Nietrudno zauważyć obserwując jej profile społecznościowe, że żona naszej największej, piłkarskiej dumy oraz propagatorka zdrowego stylu życia uwielbia okulary. Wśród jej okularowych wyborów dominują znane modowe, luksusowe marki. Szczególną uwagę zwróciłem na przewijające się wśród stylizacji okulary z jaśniejszymi soczewkami. Coś mi się wydaje, że idealne rozwiązanie, aby obserwować murawę boiska, a na niej – wiadomo kogo. Często w jej okularowym looku odnajdziemy oversize, gdzie w licznych jego odmianach wygląda znakomicie. Tutaj jeden z moich wpisów na ten temat. Moim faworytem jest ciemnoniebieski model (poniżej) o kocim kształcie. Wygląda naprawdę świetnie.    

Okularowa moda w męskim wydaniu

Nie ma się co oszukiwać, że fikuśne formy, mnogość kolorów i zdobień to domena kobiecych okularów. Pomijając ciągłą potrzebę podkreślania urody oraz zagadkę ewolucji, gdzie kobieta jest zwyczajnie atrakcyjniejsza od faceta, dzieje się tak z kilku powodów…


Odważnie, ale z umiarem?

Bez wątpienia płeć piękna jest zdecydowanie wdzięczniejszym i bardziej angażującym kreatywność obiektem okularowych stylizacji, w którym można uwzględnić absolutnie każdy kształt oprawki. Nieco inaczej sytuacja wygląda w przypadku faceta, gdzie część okularowych fasonów jest nie do zaakceptowania. Mimo tego, że powstaje coraz więcej elementów odzieży, których nie przepisuje się jednoznacznie do danej płci (mowa tu o królującym unisexie), to nadal mamy formy opraw zarezerwowane wyłącznie dla kobiet. Innymi słowy gorąco zachęcam mężczyzn do eksperymentowania z kształtem, jednakże jeśli chodzi o pełne okularowe równouprawnienie, to jestem przeciwnikiem. Wariacje wokół owalnych, prostokątnych opraw, a nawet wielokątów mogą być świetnym, męskim, stylowym dodatkiem zarówno w wersji przeciwsłonecznej jak i korekcyjnej. Jednakże mimo, że dyskusje na temat tego co wolno, a czego nie wolno nosić kobietom bądź mężczyznom z roku na rok cichną, to trudno wyobrazić mi sobie paradujących po ulicach dżentelmenów w wyciągniętych ku górze oprawkach a’la koty (no chyba, że mowa o mocno zakorzenionych waginosceptykach). Boże uchroń moją brzydką płeć przed taką transformacją mody. A więc Panowie – odważnie, ale po męsku!

Idźmy w kolor!

Opisując z grubsza trendy wśród męskich okularów nie sposób przejść obojętnie obok koloru. Tutaj także mamy paletę barw, od której my samce powinniśmy trzymać się z daleka. Zakorzeniony w ludziach podział, w którym przyjęło się, że kolor różowy dedykowany jest kobiecie, a niebieski mężczyźnie nie tylko w moim przekonaniu, ale także wśród naukowców przeprowadzających liczne badania, okazał się tylko jednostronnie poprawny. Co prawda kolorystyczny kierunek u faceta zdecydowanie wskazuje na niebieski, to w przypadku kobiety nie jest to już tak oczywiste. Na podstawie licznych ankiet czy testów psychologicznych większość płci pięknej wybiera bowiem… odcienie niebieskiego zamiast różu. Jak zatem ma się to do męskiej mody okularowej?

Otóż w przypadku mężczyzn mamy do czynienia z barwami, które są niezbyt wskazane i kontrowersyjne. Mam na myśli kolory, które odbierają męskości, negatywnie wpływają na psychologiczny wizerunek mężczyzny, a w okularowych stylizacjach zarezerwowane są przede wszystkim dla kobiet. Chodzi tu przede wszystkim o róże, fiolety, niektóre czerwienie w szczególności w delikatnych (pastelowych) oraz intensywnych (jaskrawych) odcieniach. Kiedy to w przypadku męskiego dress codu, w którym obecność pastelowej, różowej koszuli może być strzałem w dziesiątkę, to obecność tej barwy w stylizacji w roli koloru bazowego (marynarka), a szczególnie pod postacią tak wyjątkowego dodatku jak okulary jest delikatnie rzecz biorąc dyskusyjna. Dlatego nie sugerujcie się tytułowa fotą, gdzie pozuje w różowym, damskim ekwipunku. Taki pastisz.

Czy zatem my – faceci skazani jesteśmy wyłącznie na oprawki, w których królują czernie, grafity i granaty? Oczywiście, że nie! Pomijając biznesową etykietę, gdzie kolory te faktycznie sprawdzą się wzorowo, w przeciwieństwie do jaskrawych, które mogą okazać się niestosowne, w innych sferach życia zupełnie inne umaszczenia okularów mogą stać się ciekawym i kreatywnym elementem outfitu. A co w przypadku opraw metalowych, w których dominuje kolor złoty w przeróżnych odmianach i odcieniach? Zdecydowanie tak! Uważajmy jednak na jego czyhającą, różową postać.

A zatem Panowie! Decydując się na zakup okularów nie unikajmy pozornie niemęskich, wyrazistych kolorów. Zaufajmy specjalistom i dajmy przeprowadzić sobie chociaż raz w życiu analizę kolorystyczną. Głowa do góry! Odważne formy, żółcie, zielenie, jaskrawe kolory, wzory na oprawach, srebrne i złote oprawki czy wielobarwne grawery na soczewkach są także dla nas! Poza tym minęły już czasy kiedy to na naszych nosach zawsze i wszędzie gościła tylko jedna i ta sama para okularów.

Radosław Wiktorowicz – Ghosteye:

  • Certyfikowany stylista opraw okularowych
  • Osobisty doradca wizerunku
  • Certyfikowany kolorysta

 

Czy szczere emocje zaprzeczają męskości?

W świecie, w którym normalność bywa deficytem warto zadać pytanie czy zwykły facet potrafi być jeszcze istotą mentalnie intrygującą? Czy kreacja efekciarza i superbohatera pożarła już na dobre potrzebę bycia zwyczajnym gościem? Czy jako mężczyźni nie zatracamy się w zgubnej roli, w której z trudem i wstydem przychodzi nam szczere wyrażenie uczuć? Radość, złość, smutek, pożądanie – jakie to proste, a jednak czasami krępujące i trudne.

Klasyka nie przemija

Obserwując na okularowym parkiecie debiut marki David Beckham, stawiam, że jej akcje szybko pójdą do góry. Tak sobie myślę, że normalność i szczerość zaczyna być w cenie. Jeden mógłby rzec, że to zacny vintage, drugi, że styl, który „wieje konserwą”. Dla mnie to powrót do eleganckiej prostoty i przypomnienie kultowych, okularowych kształtów. Mam wrażenie, że jako mężczyźni na nowo mamy szansę odkryć ponadczasowy styl i autentyczność – coś, co w obszarze mody zawsze przetrwa próbę czasu.

Okulary David’a Beckham’a wcale nie są zabawnym gadżetem dającym Ci sposobność, abyś poczuł się jak gwiazda Manchester’u. To kolekcja oprawek korekcyjnych i okularów przeciwsłonecznych zaprojektowana i dedykowana dla świadomego i dojrzałego faceta. Człowieka, który potrafi kochać, współczuć, złościć się będąc emocjonalnym i prawdziwym. Może nieco wyidealizowane, ale w moim przekonaniu spójne z produktem i nazwiskiem, które go sygnuje.

Radość i złość

Co łączy te uczucia? Chyba tylko prawo do wyrażania ich odważnie i szczerze. Jest jeden warunek – będąc w gniewie nie ranisz innych. Wiem, wiem – fajniej się pisze o postanowieniach niż je realizuje. Tak jednak postępuje prawdziwy facet. Złość i radość to emocje skrajnie różne, niczym Twój wizerunek, który możesz odmienić przy użyciu tylko jednej pary oprawek. Tak to sobie wymyśliłem. Wszystko za sprawą retro – detalu w postaci metalowej, przeciwsłonecznej nakładki, która błyskawicznie zmienia Twój wygląd oraz zastosowanie okularów. Ja upodobałem sobie opcję z osłoną. Kultowa forma i praktyczność tego modelu sprawia, że jest to topowa propozycja z portfolio marki.

Smutek

Smutek i łzy szczególnie u facetów bywają oznaką genetycznego defektu, który objawia się emocjonalnością, słabością i tkliwością. A może tylko my mężczyźni tak sądzimy? Kiedy oglądałem pożegnanie gwiazdy NBA Kobe’go Bryant’a i przemowę Michael’a Jordan’a nigdy nie widziałem takich emocji, wzruszenia i łez cieknących po męskich policzkach. Piękne, dojrzałe i wcale nie rujnujące wizerunku samca alfa. Oznakę słabości, którą jako faceci w większości krępujemy się wyrażać powiązałem z obrazem delikatnych, subtelnych i zaokrąglonych żyłek, przy których nie ma mowy o kamuflażu (tytułowe foto). Wygodne, ponadczasowe i świetnie wykonane – wszystko w zgodzie z ideą jaką obrała sobie piłkarska duma Anglii.

Pożądanie

Pozostawiłem je na deser. W jego wyrazie jako mężczyźni problemu raczej nie mamy. Bardziej w pohamowaniu żądzy i zachowaniu subtelności. Pożądać będąc facetem, to trochę jak balansować na cienkiej linie pomiędzy byciem romantykiem, a chamem. Wzorem byłby pewnie atrakcyjny i szarmancki flirciarz. Taki Borewicz z 07 zgłoś się. Chociaż nie – od chyba nie był atrakcyjny… Z kreacją macho doskonale harmonizują przeciwsłoneczne, wybitnie męskie, prostokątne klasyki. Łatwiej dzięki nim wyrazić nieoczywistość, namiętność i pragnienie, tak jak w moim alter ego, które przybrałem na potrzebę foto – sesji.

Jesteśmy tylko facetami

Spoglądając na najnowszą kolekcję okularów David’a Beckhama może nieco na wyrost, ale próbuję doszukać się pewnego przekazu. Jak udało się połączyć z obszarem mody wartości takie jak szczerość, uczciwość i niesfałszowane emocje. Choć jako mężczyźni staramy się, to trudno nam nie zatajać uczuć, obnażać słabości, ronić łez nie będąc marnym puchem. Ale staramy się.

Radek Wiktorowicz – Ghosteye

 

 

Okularowe trendy 2020

To nie do końca tak, że w środku roku przypomniałem sobie o tegorocznych trendach. Z punktu widzenia zaplanowanych wydarzeń optycznych, ten rok okazał się ciężkim niewypałem, bo jak wiadomo firmy oftalmiczne zwykły prezentować nowości i kierunek w okularowej modzie właśnie podczas dużych targów i eventów. Tych, które odwołano. I tak np. zamiast lansować się na przełomie lutego i marca na mediolańskim Mido, zajadając w międzyczasach pizzę z riccotą i karczochami, przyszło mi wegetować w chałupie i scrollować ekran w telefonie w poszukiwaniu okularowych inspiracji. Był to też czas, który zweryfikował i potwierdził potęgę Internetu, a szczególnie influencu, który mocno jak nigdy dotąd stał się nośnikiem i kreatorem mody – okularowej rzecz jasna. No cóż – nie będę ściemniał, że nie cieszy mnie to, jako autora modowego bloga.


Czego z pewnością nie zabraknie?

Rok 2020 to okres, w którym królują i nadal królować będą wariacje kształtów oraz dwa kierunki w wielkości opraw – oversize oraz w nieco mniejszym stopniu jego przeciwwaga – minimalizm. Dominować będą odważne wzory i barwy, ale także ciekawe, rzadko spotykane wcześniej kolory oraz nadruki na okularowych soczewkach. Sympatyków złota uspokoję – Wasz ukochany kruszec z pewnością będzie w cenie. 

Oversize i minimalizm

Celowe operowanie przez projektantów zbyt dużym rozmiarem doprowadziło do wykreowania modnego (i przed laty i obecnie) stylu w okularowej modzie. Mimo, że wbrew zasadom proporcji i innym regułom, które uwzględniamy wybierając okulary, jest i będzie to częsty wybór szczególnie wśród płci pięknej. Oversize to nie tylko styl zarezerwowany dla okularów przeciwsłonecznych, gdzie ich wielkość można uzasadnić ochroną przed słońcem. Coraz częściej duży rozmiar i niesztampowy kształt oprawek odnajdziemy w najnowszych modelach korekcyjnych.

Przeciwwagą oversize’ów, ale także trendem ponadczasowym jest minimalizm. Mimo niewielkich gabarytów, okulary takie wcale nie muszą być proste i niezauważalne. Tak jak oversize’y mogą zachwycić formą. Zresztą jak to bywa w modzie, gdzie często mniej znaczy więcej.

Barwienia i nadruki w soczewkach

Kiedy jeszcze kilka lat temu okularowe „szkła” zabarwione inaczej niż na szaro-buro czy brązowo były niecodziennym zjawiskiem, to w obecnym sezonie ich różnorodne umaszczenia przeżywają istny rozkwit. Dotyczy to nie tylko okularów przeciwsłonecznych, lecz coraz częściej okularów z korekcją, którym dodajemy sznytu i oryginalności wprowadzając delikatny motyw koloru. Producenci modowych brandów poszli o krok dalej, powołując do życia modele przeciwsłoneczne z nadrukami logotypów i różnorodnych wzorów na soczewkach, które przy odpowiedniej grze światła robią niesamowite wrażenie.

Tylko i aż kolor

Cieszy mnie, że coraz częściej decyzje zakupowe klientów zaczynają stawiać na odważne, wyraziste wzory i barwy. Pomimo bezsprzecznej, chyba od zawsze, dominacji czarnego możemy w obecnym sezonie zaobserwować większe zainteresowanie pastelowymi kolorami, ciekawymi wzorami, włączając ostrożną zabawę z asymetrią. Kolor inny niż grafit, czerń i brąz coraz częściej będzie gościł nie tylko w casualowym outficie, ale także w biznesowym dress codzie. Nie zapominajmy także o złocie w różnych odcieniach i odmianach, które na okularowym wybiegu będzie, w moim przekonaniu, brylować jak nigdy dotąd.

Wariacje kształtów

Obok skrajności rozmiaru przykuwającego w tym sezonie uwagę, z pewnością nie zabraknie nietypowych i odważnych form. O tym, że okularowe krągłości nigdy nas nie opuszczą chyba mówić nie trzeba. Owalne modele i milion kombinacji materiałów oraz odmian poprzeczek i mostków będą towarzyszyć nam nadal. Pojawi się jednak znacznie więcej wyrazistych, a wręcz szalonych kształtów wykorzystujących najnowsze technologie produkcji. Innymi słowy fantazyjne i dizajnerskie ekspozycje z szalonych modowych butików będą powoli wychodzić na ulicę.

Okularu – maski

To ostatni trend, a zarazem świetne potwierdzenie tego, jak okularowa moda błyskawicznie dostosowuje się do smutnej w tym wypadku rzeczywistości. Mowa oczywiście o pandemii, w której w związku z rekomendacjami, a wręcz nakazem zasłaniania ust i nosa, powstały odjechane, modowe dzieła będące skrzyżowaniem okularów i …przyłbic. „Białe” lub przeciwsłoneczne soczewki, biżuteryjne dodatki i kunsztowne wykonanie. O tempora, o mores! Świat zwariował czy rzeczywiście w okularowej modzie nie ma żadnych ograniczeń?

Enjoy!

Ghosteye

 

Kirk & Kirk – pasję się dziedziczy?

Nie mogę zaprzeczyć, że ekscytuję się ludźmi, którzy z jakichś powodów zapisują się w historii przecudownej branży jaką jest dla mnie optyka okularowa. Odkrywać pasjonatów, studiować dzieje wybitnych marek oraz poznawać także te niszowe i wschodzące. Dystansować się od nudnego jak flaki z olejem podręcznikowego, surowego przekazu. Oto główne idee mojego bloga.


Historia trochę jak z filmu

Posiłkując się jednym z najbardziej nieznośnych czasowników wśród polonistów – popełniłem już nawet kilka wpisów o wynalazcach czy inspirujących ikonach stylu. Edwin Land, Hubert de Givenchy, Hans Stepper, Guccio Gucci – nazbierało się tego podczas kilkunastomiesięcznego bajdurzenia na ghosteye.pl. Dzisiaj będę dla Was okularowym pacjentem zero. Postaram się zainfekować maksymalną liczbę czytelników. Historią, marzeniami, tradycją i brakiem ograniczeń. To z czym bez wątpienia powiązać można okulary londyńskiej marki Kirk & Kirk. Jak nie być głośnym, modowym brandem, a jednak od czasu do czasu brylować na nosach gwiazd przechadzających się po czerwonym dywanie? Jak nie oglądać się na okularowe trendy, nie uznawać kompromisów i być zawsze wiernym własnemu stylowi?

Przepis na to z pewnością znają Karen i Jason Kirk – kontynuatorzy ponad stuletniego, okularowego rzemiosła Kirk Brothers. Nie mam zielonego pojęcia w jaki sposób, ale to właśnie oni – zwariowani bracia Percy i Sydney w 1919 roku powołali do życia starą maszynę do szycia, która wraz z obcinaczem do soczewek dała początek pierwszej, prowizorycznej linii produkcyjnej. Stworzyli przy tym idealny, biznesowy dream team. Percy – urodzony sprzedawca i pijarowiec, Sydney – rzemieślnik i artystyczna dusza. Konsekwencja i pewnego rodzaju misja zaprowadziła duet braci Kirk m.in. do Indianapolis, Montrealu czy Johannesburga, gdzie otworzyli swoje fabryki okularów. W trosce o najlepszej jakości soczewki podróżowali do Brazylii pozyskując z tamtejszych plaż jeden z najlepszych kwarców. I to wszystko w czasach bez Ryanair’a, superszybkich pociągów czy autostrad.

Ciekawostki z czasów Kirk Brothers

Jako entuzjasta motoryzacji, spalonej gumy i smrodu benzyny nie mógłbym pominąć jeszcze jednej kwestii. Niejaki Sir Malcolm Cambell – brytyjski kierowca wyścigowy, ustanowił jeden ze swoich rekordów prędkości na wodzie w goglach ze szkłami Motex – produkcji właśnie braci Kirków. Ciekawostką, która może zainteresować szczególnie ludzi z branży optycznej było wprowadzenie przez londyńskich zapaleńców, jak to sami nazwali – Fecifit („a perfect non-pressure spectacle”) – regulowany mostek w oprawkach okularowych. Tym sposobem w podobnym modelu oprawek mógł przechadzać się bokser po przejściach i filigranowa kobietka.

Karen i Jason Kirk

Obecny spadkobierca sukcesu Kirk Brothers – Jason wraz ze swoją żoną Karen kontynuuje rodzinną tradycję optyczną swojego dziadka, wujka, ale także ojca Neville’a. Małżeństwo podobnie jak słynni Kirks Brothers wydają się być nieźle zgranym teamem. Wystarczy spojrzeć na produkty nowej starej marki – Kirk & Kirk, którą współtworzą. Okulary te nie sposób pomylić z jakimkolwiek innym brandem. Solidna konstrukcja, odważny dizajn, kolory oraz najlepszej jakości akryl. Oprawy Kirk’a to brytyjskie dzieła sztuki, ręcznie wykonywane we Francji z wykorzystaniem w produkcji niezniszczalnych, niemieckich zawiasów. Z często odważnymi, ale zawsze skrupulatnie dobranymi i przemyślanymi umaszczeniami, będącymi w zgodzie z przekazem danej kolekcji (Kaleidoscope, Cantena, Matte, Spectrum). To okulary o niebanalnej formie odzwierciedlającej artystyczną duszę Karen Kirk. Produkty Kirk & Kirk dostępne są także w wersjach przeciwsłonecznych z soczewkami marki Zeiss.

Do zobaczenia już wkrótce!

Jakiś czas temu miałem możliwość poznać Jasona. Gość jak cholera spójny z marką, którą tworzy – uśmiechnięty, otwarty, pomysłowy, życzliwy. Artykuł, który miałem przyjemność napisać powstał w dość niesprzyjającym okresie w związku z sytuacją epidemiologiczną na świecie. Pomimo tego, że relacje biznesowe oraz udział w branżowych eventach kuleją jak nigdy, wierzę, że Ci z Was, którzy nie znają jeszcze londyńskiej marki będą mieli wkrótce możliwość poznać ją bliżej. A może nawet uścisnąć ręce jednych z najbardziej kreatywnych ludzi z branży optycznej na Wyspach.

Też Was ściskam
Ghosteye

Finał Miss Elite 2020

Gorący włoski klimat w końcu lutego, w polskiej rzeczywistości przy kilku stopniach na zewnątrz? Powariowali? A jakże! I to z jakim przytupem! Tajemnicza, baśniowa atmosfera, maski, stroje i scenografia rodem z XVIII – wiecznego, weneckiego balu. Projektanci, artyści, muzycy, zagraniczni goście, ludzie ze świata biznesu, polityki, mediów i kultury. I wreszcie – piękne dziewczyny pretendujące do najcenniejszego diademu w konkursie piękności! Tak w skrócie można podsumować Charity Galę – Wenecki Bal Maskowy i Finał Miss Elite 2020.


Dworskie klimaty

Trudno wyobrazić sobie lepszą miejscówkę na wydarzenie rodem z innej epoki niż neorenesansowy Pałac Konstantego Zamoyskiego w Warszawie przy Foksal 2. Organizatorem wydarzenia był prestiżowy Elite Club Monaco Warsaw – prawdopodobnie jedyna organizacja w kraju, która potrafiła zjednoczyć obszar biznesu, mody i działalności charytatywnej w atmosferze tak wytrawnych i medialnych eventów.

Projektanci i styliści wieczoru

Przy okazji minionej gali należy zwrócić uwagę na dwie nierozłączne wartości, bez których impreza nie miałaby tyle blasku. Piękne kobiety i szykowna moda prezentowana przez finalistki konkursu w kilku odsłonach. Dlatego też warto przyjrzeć się nazwiskom projektantów i stylistów, którzy uświetnili ten wieczór.

Olga Świechowicz – właścicielka marki Nina Basco i… jednych z najdłuższych nóg podczas gali. W przepięknych butach, które tworzy przechadzają się m.in. Roksana Węgiel, Anna Karwan, Aleksandra Szwed czy Joanna Krupa. Zdaniem Olgi równie ważne jest dopasowanie obuwia do stóp… jak i do charakteru.
Agnieszka Suchocka – zarażająca optymizmem projektantka zakochana w krawiectwie haute couture idealnie skrojonych i mistrzowsko wykończonych ubraniach. Mimo, że jej kobiece kreacje widywane były na światowych wybiegach najbardziej ceni sobie pracę w zaciszu swojego atelier przy Komorskiej 42 w Warszawie.

 

Zuzanna Niemczycka – projektantka oraz właścicielka marki Susan Swimwear – brendu tworzącego efektowne, zmysłowe, niezwykle kobiece i świetnej jakości stroje kąpielowe. To właśnie jej pokaz podczas Finału Miss Elite wzbudzał najwięcej emocji. A przynajmniej wśród mężczyzn.
Dorota Kuźnicka – dizajnerka i właścicielka marki luksusowych, damskich butów i torebek z charakterystycznym logotypem DK. W swoich kolekcjach w doskonały sposób łączy rzemieślniczą tradycję, ponadczasową klasykę z nowatorskim podejściem do projektowania.
Radosław Wiktorowicz – „człowiek od okularów”, stylista, autor okularowego bloga Ghosteye, szkoleniowiec oraz twórca licznych projektów związanych z optyką okularową. Podczas gali dobrane przez niego okulary prezentowały modelki wraz z kolekcjami m.in. strojów kąpielowych Zuzanny Niemczyckiej oraz luksusowych futer Karibu.

„Muzyka jest stenografią uczuć”

Finał wyboru Miss Elite 2020 wzbogaciła muzyka na żywo. Koniecznie należy wspomnieć o Monice Lewczuk. Prześlicznej (V-ce Miss Polski 2009) wokalistce, kompozytorce i autorce tekstów, której głos można było usłyszeć przy akompaniamencie fortepianu Tomasza Betki. Uczta dla oczu i uszu.

Jak na włoski wieczór przystało nie mogło zabraknąć człowieka orkiestry, o którym można by napisać osobny artykuł – pochodzącego z Neapolu Luigi’ego Pagano. Piosenkarza, gitarzysty, muzyka, za którego transfer do Polski w pełni odpowiedzialna jest żona Agnieszka. Chyba nikt tak jak Luigi nie potrafiłby podczas wydarzenia wprowadzić na scenę tyle miłości do Italii. Bravo!
O tym, że najwyższej klasy show można stworzyć na scenie wyłącznie przy pomocy skrzypiec i wyjątkowego talentu przekonał nas Kamil Skicki – utalentowany wirtuoz, finalista i laureat wielu konkursów, korzeniami związany z Filharmonią Krakowską, gdzie występuje na jako solista od 1992 roku.

Laureatki konkursu piękności

Wreszcie to, na co czekaliśmy wszyscy. Wyniki konkursu oraz werdykt jury! Panie i Panowie Miss Elite 2020 oraz polską Grace Kelly została Joanna Kościak! Właścicielka najcenniejszego diademu imprezy pochodzi w Warszawy jest fotomodelką, pracującą na co dzień jako stewardessa w liniach lotniczych Lot. Także od dzisiaj bojkotujemy zagranicznych, lotniczych przewoźników. To u nas jest najpiękniej!

Tytuł I V-ce Miss trafił do rąk niewątpliwie najbardziej egzotycznej kandydatki – przepięknej dziewczyny pochodzącej z Rwandy – Tiny Uwase. 25 – latka studiuje w Wyższej Szkole Bankowej w Toruniu, a w przeszłości zdobyła dwa cenne tytuły – Miss Supernational Rwanda oraz V-ce Miss Top Model Afrika.

Podium konkursu zamknęła II V-ce Miss – Karolina Derpieńska. Pochodząca z Podlasia młodziutka, bo 18 – letnia miłośniczka modelingu ma za sobą wiele ciekawych, międzynarodowych pokazów mody oraz współprac. Karolina jest absolwentką szkoły muzycznej w klasie fortepianu. Piękna i utalentowana dziewczyna.
Obok ścisłej „trójki” organizatorzy konkursu postanowili uhonorować jeszcze kilka dziewcząt nadając im niecodzienne, lecz trafnie przyznane tytuły. Miss Publiczności została Sandra Staszewska, Miss Congeniality – Magdalena Grudzień, Miss Mediów Społecznościowych – Karolina Dumała, Miss Elite TV – Dominka Gładkowska oraz Miss Gracji i Elegancji – Emira Ellili.

Organizatorzy i partnerzy wydarzenia

Włoski event zapewne nie mógłby się odbyć bez organizatorów i pomysłodawców gali. Wspomnieć trzeba zatem o osobistościach Elite Club Monaco Warsaw, do których należy m.in. Ambasador klubu  Krzysztof Porowski, Maciej Cybulski z Polsko-Amerykańskiej Izby Gospodarczej, a także Wioletta Geyer – prezes oraz Pani Anna Soful – v-ce prezes klubu.

Wenecki Bal Maskowy nie mógłby się odbyć bez prowadzących. A byli nimi – wieczny optymista i ulubieniec publiczności – Enrico Buscema oraz była Miss Polski Kamila Świerc. Naprawdę zacny duet. Wydarzenie, było też efektem pracy dobrych dusz jakimi okazali się Agnieszka Cygan i Marcin Przytulski.

A już niebawem…

Włoska, niezapomniana gala w Pałacu Zamoyskiego trwała do późnych godzin nocnych i zakończyła pewien etap poprzedzony kilkumiesięcznymi przygotowaniami. Wierzcie jednak, że to dopiero początek. Już wkrótce kolejna impreza. Tylko ciii… Tylko nie Mówcie nikomu.

O wywiady z osobistościami gali zadbali niezawodna prezenterka Monika Laskowska i producent Adam Lipiński z Tv reklama, zaś relację video z imprezy możecie oglądać dzięki marce Motionfilms.pl.

 

Okulary na wybiegu

Jesteście ciekawi jak prezentują się luksusowe, kobiece okulary w towarzystwie idealnie skrojonych sukni? Na co należy zwrócić uwagę podczas doboru opraw na wyjątkową okazję? Czym kierowałem się podczas wyboru okularowych stylizacji dla finalistek prestiżowego konkursu piękności? Poniżej krótkie podsumowanie wieczoru pełnego zjawiskowych kobiet, wytwornych kreacji i awangardowych okularów. Sam jestem ciekaw, która z opraw (a może kandydatek?) wpadła Wam w oko.


Czy mógłbym odnaleźć lepsze połączenie niż piękna kobieta i piękne okulary? Jasne! Wiele pięknych kobiet w wielu pięknych okularach! Tak właśnie w skrócie przedstawić mógłbym event, na którym zaprezentowały się finalistki Miss Elite 2020. Inicjatorem konkursu jest filia Elite Club Monaco, mająca siedzibę w warszawskim Pałacu Zamoyskich przy Foksal 2. Założeniem organizacji obok jednoczenia ludzi ze świata biznesu i osobistości z życia publicznego jest rozniecanie w otoczeniu przepychu i luksusu idei właściwych dla działalności dobroczynnej. Elite Club Monaco Warsaw spełnia także zadanie modowego wybiegu będącego okazją dla promocji znanych i wzrastających projektantów oraz artystów.

Spod igły Agnieszki Suchockiej

Podczas minionego eventu finalistki konkursu miały możliwość zaprezentowania się w kreacjach przygotowanych przez Agnieszkę Suchocką i …w okularach by Ghosteye. Ale najpierw kilka słów o przeuroczej, utalentowanej projektantce, która uświetniła pokaz wieczorowymi strojami wykonanymi w zgodzie z ideą krawiectwa haute couture. Agnieszka Suchocka to właścicielka atelier na Komorskiej 42 w Warszawie – miejsca w którym ukojenie odnajdują kobiety poszukujące świetnie skrojonych i mistrzowsko wykończonych ubrań. To też przestrzeń, w której materializuje się dwudziestoletnie doświadczenie w krawiectwie i miłość do tworzenia pięknych strojów. Efekt jej talentu można odnaleźć na wybiegach w Nowym Jorku, Paryżu czy Tokyo. Jak pisze o sobie – „nie ma idealnych kobiet – każda jest inna, wyjątkowa i oryginalna”.

Okulary dopełnieniem wieczorowych kreacji

Aby zachować spójność z wieczorowymi strojami oraz samą okazją, podczas której były prezentowane, dobór okularów wcale nie był sprawą prostą. Kilkanaście pięknych dziewczyn to kilkanaście typów urody, kształtów twarzy i odmiennych temperamentów, a odniesienie do sloganu, w którym ładnemu ładnie we wszystkim w przypadku optyki okularowej ma raczej nikłą rację bytu.

Wybierając okulary, z uwagi na grę świateł, flesze oraz naturalnie krawiectwo haute couture postawiłem na luksusowe modele z francuskich oraz włoskich domów mody. W większości przypadków były to oprawy krzyczące formą i zdobieniami. Wśród stylizacji znalazło się kilka „petard”, w których połączenie urody, idealnie skrojonej sukni, perfekcyjnych detali i rzecz jasna okularów stworzyły obraz iście oskarowych kreacji. To ogromna przyjemność kiedy odpowiednio dobrany, niewielki przedmiot skrada serce kobiety dodając jej seksapilu, klasy i pewności siebie.

Dobór okularów do wieczornej kreacji jest świetnym i wcale niełatwym wyzwaniem. Ubiór i okulary muszą być zgrane ze sobą, ale też spójne z wizytowym anturażem. Modowy wybieg to rzecz jasna nie wieczorna kolacja, przy której założenie barwionych „szkieł” może okazać się  sprzeczne z dobrym, okularowym obyczajem (gdzie kontakt wzrokowy z drugą osobą jest niezwykle istotny). To element „show”, gdzie czerwony dywan jest miejscem, w którym okularowa stylizacja jest jednym z elementów scenicznego pokazu.

Finał Miss Elite 2020

To dopiero początek udziału okularów w towarzystwie pięknych kobiet, zjawiskowych kreacji i kamer. Już niebawem, bo 29 lutego w Pałacu Zamoyskich odbędzie się Charity Gala, czyli Finał konkursu Miss Elite 2020. Zwyciężczyni konkursu, czyli polska Grace Kelly obok objęcia patronatem fundacji dobroczynnych wyjedzie do Miami oraz zapozuje w ekskluzywnym magazynie modowym. Również i ja na ten cel przygotowałem coś specjalnego. Dodam, że tym razem dobrane przeze mnie okulary zobaczycie w towarzystwie pięknych kobiet i …..(cytując Marka Kondrada – „wiem, ale nie powiem”). Zatem bacznie obserwujcie blog Ghosteye oraz Elite Club Monaco Warsaw. Oj, będzie się działo!

Targi Optyczne Opti 2020 w Monachium

Kto z Was nie zatracił się po Sylwestrze odnajdując nieco siły i samozaparcia na szybki samochodowy trip (lub ultraszybki przelot) zza Odrę, miał okazję uczestniczyć w pierwszym w roku naprawdę dużym wydarzeniu branżowym – Opti 2020. Jesteście ciekawi czym jest Blogger Spectacle? Jaki był mój udział w tym wydarzeniu? Kto zgarnął „Oscara” tych targów? Jakie polskie marki zadbały o swoją obecność na tym evencie i w końcu jakie ciekawe propozycje przygotowali producenci opraw okularowych i okularów przeciwsłonecznych? Jeśli tak – łapcie fotorelację prosto z Monachium!


Czym jest Blogger Spectalce?

Początek roku w branży optycznej to tradycyjnie Opti – jedno z większych wydarzeń optycznych na świecie odbywające się rokrocznie w stolicy Bawarii. Wydawałoby się, że styczeń to mizerny czas na prezentacje optycznych nowości i rozkwit biznesowych kontaktów. Nic bardziej mylnego – niemiecki event świetnie wypełnia kalendarzową lukę gdzieś między wrześniowym „Silmo”, a marcowymi targami w Mediolanie. Na Opti znalazłem się po raz trzeci, w tym drugi w roli jurora realizowanej od pewnego czasu koncepcji nagradzania najciekawszej, niszowej marki okularów. Mowa o Blogger Spectacle – zmaganiach, w których główna nagroda i okularowe odkrycie targów jest wspólnym werdyktem zaproszonych na wydarzenie okularowych blogerów z Europy. Na podstawie prezentacji marek, oceny jakości i rzecz jasna dizajnu, wybierany jest producent – debeściak, którego okulary mają inne okulary pod sobą. Miło, że organizatorzy pamiętali o poczciwym Ghosteye’u wysyłając mi zaproszenie na event (podczas tegorocznego Opti 2020 byłem jedynym arbitrem z Polski).

 

A oto jeden z przykładów pozytywnego, okularowego świra, a zarazem potwierdzenie faktu, że okulary z drukarek 3D będziemy za chwilę traktować zupełnie poważnie. Chyba.

Mad in Italy – brand, który zaskarbił sobie u mnie dużą sympatię. Przewygodna linia oprawek korekcyjnych i okularów przeciwsłonecznych, a w pakiecie zjawiskowy uśmiech, obok którego nie można było przejść obojętnie.

Jeden z polskich akcentów na Opti 2020 – młoda krew z Zanzara Eyewear. Chłopaki z wizją, planami i całkiem przyzwoitymi oksami – tak trzymać.

Jak widać zainteresowanych wydarzeniem nie brakowało. Od piątku do niedzieli organizatorzy mogli liczyć na sporą liczbę odwiedzających.

W blogerskim świecie – wiek to tylko liczba.

Jedne z pierwszych okularów przeciwsłonecznych, które podczas spaceru po targach wpadły mi w oko. W trakcie Blogger Spectacle zagłosowałem własnie na nie. Dwie godziny później – marka Covrt Project odbierała już główną nagrodę Opti 2020.

Ekspozycje liczyły od kilku metrów kwadratowych po wielkometrażowe powierzchnie, na których można byłoby ogarnąć co najmniej mecz w siatkę

Przebieżka po targach 🙂

Niemiecka organizacja ponownie nie zawiodła kilkunastu tysięcy gości, którzy przybyli z różnych miejsc świata, by dokonać optycznego riserczu branży. Także ci z Was, którzy za cel w 2020 postawili sobie zgubienie wagi, w drugi weekend stycznia mieli możliwość zrobić porządny trening cardio na obszarze sześciu ogromnych hal, które skupiły kilkaset stoisk wystawienniczych (ja pyknąłem szybkie 10 km). Tradycyjnie event stał się miejscem nie tylko dla okularowych wystawców i producentów soczewek, ale także dla firm mających w ofercie sprzęt diagnostyczny, warsztatowy i szeroko rozumiane akcesoria optyczne.

Jeden z producentów naprawdę nienawidzi marnotrawstwa. Starym, zużytym oprawkom okularowym nadaje drugie życie wykorzystując je do produkcji swoich nowiuśkich okularów. Pro-eco pełną gębą!

Elementy wystawy u popularnego Gucia.

Opti to także multum akcesoriów optycznych: torby, etui, łańcuszki i inne duperszwance.

Stoisko z okularami przeciwsłonecznymi Active Sol. Musiałem tu być. W sumie z trzech powodów – dostałem zaproszenie, chciałem poznać produkty i …częstowali lodami. Na zdjęciu obsługa błagająca mnie, abym nie zamawiał trzeciej porcji.

Funfle z branży: Marteen Weidema – okularowy wariat i autor TEF Magazine oraz przeurocza autorka bloga MyglassesAndMe.

Podczas eventu, w odpowiedzi na mailowe zaproszenia, starałem się odwiedzić każdego z wystawców. Jeśli kogoś pominąłem – przepraszam.

Veni, vidi, vici – mogliby powiedzieć zwycięzcy Blogger Spectacle, którzy raptem niewiele ponad rok temu od powstania swojej marki wyjeżdżają z Opti z podniesioną głową i …mnóstwem zamówień.

Jak widzicie stoisko Look Add przyciągało nie tylko innowacyjnymi oprawkami.

Jak zwykle odjechane kształty od Lightbird. Według koncepcji i nawiązując do nazwy marki – okulary te rzeczywiście są „light”. Trzy najnowsze modele dla kobiet to Flower, Snake i Baobab. Nosiłybyście?

Przepis jest prosty – bierzemy stare oprawki, mielimy, dodajemy cudowny eliksir i powstaje coś takiego, co mam na nosie.

Kolejna wizyta u rodaków. Tym razem na stoisku marki Scorpion Eyewear – m.in. producenta opraw okularowych i okularów przeciwsłonecznych marki Tonny. Kilka sztuk powędrowało na moje nieskazitelne lico..i powiem, że odczucia – całkiem pozytywne. Od pewnego czasu obserwuję ich na krajowym rynku optycznym. To prężnie rozwijający się brand. Good job!

Statuetka od blogerów i odkrycie targów

Z racji profilu mojej działalności (m.in. prowadzenie salonu optycznego i pismakowanie na blogu) moje oczy przyciągały rzecz jasna głównie nowości i ciekawe propozycje od producentów opraw okularowych oraz okularów przeciwsłonecznych. Na Opti poświeciłem całą sobotę, która rozpoczęła się od wspomnianego wcześniej konkursu, gdzie przestrzeń i decyzyjność oddano okularowym influencerom (chcąc nie chcą to obecność Internetu kreuje modę i określony styl życia). Niemalże zgodnie wytypowaliśmy (kobieca intuicja nie zawiodła mnie i tym razem :)) triumfatora, który zgarnął Blogger Spectalce Award. Nagroda powędrowała do londyńskiej marki Covrt Project, będącej pomysłodawcą i wykonawcą ciekawej linii okularów przeciwsłonecznych z frezowanej stali oraz acetatu Mazzucchelli’ego. Jak dla mnie zwycięstwo w pełni zasłużone. Niebawem zaprezentuję Wam te produkty nieco bliżej.

 

Czarna skrzynka od Mad i Italy.

Leinz Eyewear – niemiecka marka, która dość ciekawie konstrukcyjnie połączyła elementy z drukarki 3D oraz acetatu.

Covrt Project – Blogger Spectacle Award.

Tym razem niszowo

Kolejny etap to zaplanowane wcześniej rozmowy, maraton po stoiskach Opti oraz dziesiątki rozmów z zajefajnymi ludźmi z branży. Tym razem nieco mniej uwagi poświęciłem zawsze tu obecnym znanym markom i dużym graczom, za to sfokusowałem się na ciekawych, niszowych, okularowych brandach. Uwielbiam okularowych pasjonatów i wizjonerów, zwariowane pomysły, które nie zdążyły jeszcze ujrzeć światła dziennego na pierwszych stronach modowych magazynów. Cieszy też, że coraz częściej można na takich eventach usłyszeć nasz słowiański język i zobaczyć polskich producentów.

Czas goni nieubłaganie i już za nieco ponad dwa miesiące kolejne, ciekawe wydarzenie optyczne w Mediolanie – Mido 2020. Tak więc nie pozostaje mi powiedzieć nić innego jak ci vediamo!

 

Moda i okulary lat 20-tych XX wieku?

Przyszło mi do głowy, że skoro już wjechaliśmy w dwudziestolecie, to warto byłoby prześledzić co optyka okularowa miała do zaoferowania w tychże latach, tyle że… wiek temu. Jak wyglądały okulary lat 20-tych? Czy słyszano wtedy o progresach, polaryzacji czy szkłach dwuogniskowych? Czy istniała w tym czasie polska firma produkująca soczewki korekcyjne? I w ogóle jak wyglądał sto lat temu kobiecy i męski dress code?


Znane kostiumowe ekranizacje

Patrząc nieco szerzej, a więc na modę znamienną dla stu lat wstecz założę się, że większość z Was dobrze kojarzy jej typowe znaki rozpoznawcze. Bo któż nie oglądał kostiumowych ekranizacji przenoszących nas w tamte czasy? „Wielkiego Gatsby’iego” – melodramatu o ówczesnej, nowojorskiej definicji turboimprezowania z nieszczęśliwą miłością w tle? Któż nie widział oscarowego dzieła i prawdziwej tanecznej historii  – „Chicago” czy katastroficzno – namiętnej adaptacji (chwilę przed drugą dekadą XX wieku) o statku, który zaliczył „czołówkę” z górą lodową? Pisząc ten artykuł sam odświeżam pamięć o tych czasach – to klikając w klawiaturę i patrząc na monitor, to zerkając na „Wielkiego Gatsby’iego”, którego zapodałem na Netfliksie. I choć mając z tyłu głowy ten sam okres w Polsce (odzyskanie niepodległości, pełne konfliktów politycznych dwudziestolecie międzywojenne, ale też i świeży sznyt w modzie), to jednak wolę przenieść się myślami za ocean. Tam „bankiety były większe, przedstawienia śmielsze, budynki wyższe, zasady swobodniejsze, a prohibicja dała odwrotny skutek obniżając cenę alkoholu”(cyt. „Wielki Gatsby”).

Kobieca moda lat 20- tych

W przypadku płci pięknej na pierwszym planie były zdobne kreacje z piórami, cekinami, opaskami i sznurami pereł. Za to make-up kreowała ciemna oprawa oczu z zajemocnymi, czerwonymi ustami wydmuchującymi dym, rzecz jasna z długiej, cienkiej cygaretki. Suknie bardzo często odsłaniały ramiona i plecy, aby w 1928 roku dojść do perwersyjnej długości, czyli przed granicę kolana. Pewnie dzisiejsze  legginsy byłyby dla tamtejszego społeczeństwa istną demoralizacją niczym wprowadzenie do polskiej współczesności pornosów w ofercie kulturalnej letnich kin po chmurką. „O czasy, o obyczaje!” – wykrzyczałby Cyceron. Emancypacja kobiet doskonale dała swój wyraz w casualu oraz w zgodzie z prekursorką modowego wyzwolenia kobiet – Coco Chanel. Mimo, że to ona powołała do życia słynną „małą czarną”(i nie chodzi tu o kawę), to przede wszystkim wprowadziła do damskiej stylizacji wygodę i sportowy charakter. Zdefiniowała przy tym modę na chłopczycę w zgodzie z ideą wolnej kobiety – tzw. Flapperki. „Niech żyje wolność i swoboda” – można by zanucić słowami kompozycji, równie wytwornej repertuarowo co Sylwester z Jedynką.

Fot. Alena Maltseva

Męski dress code wiek temu

Jak wyglądał dżentelmen sto lat temu? To facet w trzyczęściowym, ciemnym lub jasnym, a często w pionowe pasy garniaku lub idąc level wyżej – w gustownym fraku. To mężczyzna odziany w Oxford Bags (spodnie rozszerzone w nogawkach, często z podtrzymującymi je szelkami) kroczący w błyszczących oksfordach (eleganckie buty męskie o smukłej linii, dawniej w Polsce określane jako wiedenki). Zapiętą na ostatni guzik jasną koszulę wieńczy krawat w ukośne pasy lub mucha. To jegomość brylujący w kapeluszu lub cylindrze, w jasnym szaliku, podpierający się kunsztownie zdobioną laską. To gość lubiący dobre cygara i whisky. Jeśli jest typkiem spod ciemnej gwiazdy, szmuglującym ten szlachetny trunek, właściwym dodatkiem do stroju jest odpowiedni dla epoki model szotgana. W swobodniejszym stroju ówczesny facet czerpał inspiracje ze sportu, czego potwierdzeniem było zaprojektowanie kilka lat później przez Lacoste’a słynnej polówki z krokodylem.

Fot. Alena Maltseva

Okulary sprzed stu lat

Jak zatem tamtejszy styl retro objawiał się w optyce okularowej? Technicznie, to niewątpliwie czasy, w których obecne, okularowe rozwiązania były jeszcze w powijakach (debiut progresów to 1959 rok, fotochromów – koniec lat 70-tych, a powłoki antyrefleksyjnej – połowa lat 30-tych (za sprawą marki Zeiss, która upowszechniła to rozwiązanie w przemyśle wojskowym). Mimo tego pamiętajmy, że był to czas, w którym okulary były już dostępne dla mas i różnych grup społecznych (od robotniczych gogli po zdobione, arystokratyczne binokle). Przecież grubo ponad wiek wcześniej nauczono się określać wady refrakcji oraz sposób ich korygowania. Okulary dwuogniskowe wynalezione już w 1760 roku przez Benjamina Franklina również nie były w tym czasie żadnym novum. Zresztą tak samo jak soczewki cylindryczne czy opatentowane w 1752 roku okulary przeciwsłoneczne. Jako ciekawostka –lata 20-te to czasy, w których okulary można było wygodnie schować w coś, co przypominało etui dzięki systemowi składanych zauszników (wprowadzenie zawiasów). Pisząc o okularach przeciwsłonecznych nie sposób pominąć zasługi Edwina Landa – ojca marki Polaroid i polaryzacji, którą zastosował w okularach w 1929 roku (więcej o marce Polaroid możecie przeczytać w moich dwóch wpisach – art. nr 1, art. nr 2)

Kształty, materiały okularów z lat 20-tych

Wiek temu okularowa moda była „okrągła”– owalne kształty królowały zarówno w wersji korekcyjnej jak i przeciwsłonecznej. Materiałem pełniącym role soczewki było szkło (przyznam, że nie doszukałem się daty narodzin pierwszych soczewek organicznych, więc jeśli ktoś z Was odnalazł taką informację – śmiało napiszcie do mnie). Spośród opraw dominowały zarówno wynalezione już wcześniej binokle (inaczej cwikiery lub pince-nez, ze sprężystym uchwytem na nosie), jak i klasyczne konstrukcje z zausznikami spoczywającymi na uszach. Okulary częściej nosili mężczyźni, nie tylko z potrzeby korekcji, ale i jako atrybut mądrości i wysokiego statusu. W przeciwieństwie do kobiet, u których obecność okularów uznawano za mało atrakcyjne. Był to też czas kiedy do lamusa odchodziły pełniące zarówno rolę biżuterii jak i optycznego gadżetu ułatwiającego widzenie dali – damskie lorgnony. Materiałem dla mas był metal, a u zamożniejszych cenne kruszce w tym metale szlachetne, a nawet szylkret (skorupa żółwia). Trudno też w tamtejszej modzie doszukiwać się kolorowego umaszczenia opraw. Ich barwę określał gotowy materiał wykorzystany w produkcji.

Akcentując polską rolę w przemyśle oftalmicznym warto wspomnieć o przełomie lat 20-tych i 30-tych kiedy to w Katowicach, w zakładach Iwoka na szeroką skalę rozpoczęto produkcję soczewek okularowych. Firma ta była niejako protoplastą funkcjonującej do dziś (już nie z polskim kapitałem) marki JZO.

15 świątecznych pomysłów na prezent dla Niego

Wiem Gwiazdy, że są wśród Was wyrafinowane specjalistki od zarządzania, które w kwestii Świąt i prezentów dopięły już wszystko na ostatni guzik. Wiem też, że czytają to agentki, których organizacja choinkowych prezentów przypomina pożar w burdelu. Przyznajcie, że nie ogarniacie, obiecując sobie rokrocznie, że tym razem będzie gładko i szybko jak po dobrym czopku na zaparcia. E-a-s-y – nie ma się co spinać. Ja także bezapelacyjnie jestem w grupie planowania bez planowania, czyli spokojnie jak na wojnie.


Macie dobry tydzień zanim będziecie kłamać przy wigilijnym stole, jaki to teściówka ma talent do gotowania (tłustych jak cholera) świątecznych specjałów. Ale też tydzień, aby zbłąkany kurierski rydwan potajemnie dostarczył Wam prezent dla ukochanego. Jeśli zatem bijecie się jeszcze z myślami – co i za ile – podsyłam topową listę prezentów dla facetów, którą wybrał facet unikający podpowiedzi z odkrywczych, kobiecych magazynów.

Zanim poznacie moich 15 pomysłów na prezent dla faceta zdradzę Wam, że nie ma w niej okularów. Jak to możliwe? Tak to. Nie prezentujcie bliskim w ciemno okularowych niespodzianek. No chyba, że luby wielokrotnie przymierzał konkretne patrzałki dając Wam wyraźny akcept.

Wykrywacz metali

Jeśli Wasz Marian ma żyłkę eksploratora i ciągoty do odnajdywania ciekawych rzeczy i nie są to to tylko części brudnej bielizny gnijące pod kanapą, a grzybobranie traktuje poważnie niczym leśną misję z pierwszej części Rambo, to detektor metalu sprawdzi się na bank. Podstawowe urządzenia kupicie już za dwie, trzy stówki. Osobiście polecam doinwestować i nabyć sprzęt marki Garett. Sporo informacji na temat tego ciekawego hobby odnajdziecie na jutubku.

Bielizna…damska

Nie pomyliłem się drogie Panie. To gift, który kupując dla siebie zrobicie prezent dla niego. Zasada jest bardzo prosta – ilość materiału, z którego składa się komplet powinna być odwrotnie proporcjonalna do jego atrakcyjności. Czyli powierzchnia 3 (złożonych) chusteczek higienicznych załatwi sprawę. Przyznam Wam, że jeszcze nigdy nie zawiodłem się na marce Intimissimi. Już widzę rozdziawione jadaczki feministek żądających powieszenia za przyrodzenie pismaka – szowinisty. Wyluzujcie. To nie szowinizm, tylko męski, uroczy punkt widzenia. Miało być szczerze i po męsku – to jest. Zatem niech część zgorszonych Smerfetek pominie ten śródtytuł i delektuje się dalszą częścią wpisu.

Voucher na przejażdżkę sportowym autem

Jeśli Wasz facet jakimś cudem nie buja się po mieście McLarenem czy Bugatti – jest szansa żeby dać się chłopakowi wyszaleć na rumaku legitymującym się mocą kilkuset koni mechanicznych. To jeden z prezentów, który skonsumuje dość szybko (zresztą podobnie jak ten powyżej). Buzująca w żyłach adrenalina i smród spalonej gumy pozwoli zapamiętać świąteczny prezent na długo. Jeśli wpiszecie w necie „voucher na jazdę samochodem” z pewnością odnajdziecie jakąś ciekawą furę. Nie ma się co rozdrabniać – im więcej koniaczy w aucie, tym większa radocha. Aha – nie kierujcie się tutaj kolorem.

SodaStream

Sam mam – i powiem nawet, że dostałem od swojej panny, żeby woda sodowa… jak najczęściej uderzała mi do głowy. Zajefajne urządzenie do gazowania wody łączące ciekawy dizajn z alternatywą dla gównianych, niezdrowych i dosładzanych napojów z plastiku. W zestawie cylinder CO2 oraz praktyczna butelka, którą możecie zabierać ze sobą. Opcjonalnie sprzęt występuje z dodatkowym filtrem do wody. Cała bąbelkowa radość to wydatek w zależności od modelu i wyposażenia – od 300 do 500 zł.

Lot w tunelu aerodynamicznym

Jeśli nie jesteście pewne czy Wasz Stary jest ubezpieczony i za żadne skarby nie puścicie tego Skarba, aby wyskoczył ze spadochronem z samolotu, to mam dla Was fajną alternatywę – lot w aerotunelu. Już za mniej niż dwie stówki możecie pozwolić lubemu, żeby zwyczajnie odleciał bez ani grama środków odurzających przy wiaterku we włosach wiejącym powyżej 300km/h. Idąc dalej – dokładając do prezentu trochę grosza, niejednemu królowi przestworzy rozweseli się gęba na symulatorze np. Boeinga 737.

Lego Technics – Bugatti Chiron

Czy mężczyźni to dzieciuchy? Oczywiście! Własne Bugatti za niewiele ponad tysiąc dwieście złotówek, to prawie jak za darmo. Powiem, że mnie naprawdę się podoba. Ekskluzywna wyścigówka od Lego stworzona we współpracy z Bugatti Automobiles. Skala 1:8, 3599 elementów, 56 cm długości, dwa odcienie niebieskiego… i facet odpływa co najmniej na kilka świątecznych dni w trakcie których nie wolno włączać odkurzacza.

Urządzenie do Sous Vide

Skoro droga do serca kobiety biegnie przez żołądek, to dajcie sobie dziewczyny szansę obdarowując faceta urządzeniem, które sprawi, że niejedna kolacja w domu będzie smakować jak danie w luksusowej restauracji. To efekt tzw. długiego, niskotemperaturowego, próżniowego gotowania. Sprzęt do Sous Vide kupicie już za kilkaset złotych. Koniecznie doposażcie zestaw w odpowiednie naczynie oraz zgrzewarkę do folii. Osobiście polecam markę Anova. Smacznego!

Weekend we dwoje

I znowu – jak można robiąc prezent ukochanemu zrobić go też sobie? Pomysł prosty, ale kilka rzeczy należy odpowiednio dograć. Ja zaczynam od lotu. Zjawiskowych, weekendowych miejsc w Europie, do których dotrzecie w 2-3 godziny Rayaner’em – bez liku. Wybierz Panno tak jak czujesz. Mając odrobinę szczęścia posmakujecie innego świata w cenie trzech gwiazdek w letnim królestwie zapiekanki i kebaba – Władysławowie (nie mówiąc o różnicy temperatur). Kolejny krok – to hotel. 90% swoich wyjazdów rezerwuję na booking.com. Jeśli dla Twojego faceta wyjazd ma być pełnym zaskoczeniem (bidulek może mieć w tym czasie jakąś konferencję), wybierz na wszelki wypadek opcję z bezpłatnym odwołaniem pobytu. Krok trzeci – przezorny zawsze ubezpieczony, dlatego wykup Wam za parędziesiąt złotych ubezpieczenie. Have a nice trip!

Porfel + bilonierka

Kto powie, że hajs nie jest ważny? Dlatego należy zapewnić mu odpowiednie lokum połączone z komfortem użytkowania. Oczywiście ma to być wyrób z prawdziwej skóry, dobrze wykonany i nie wypychający kieszeni jak półlitrówka. Ciekawą propozycją jest Slim Daily Walett od Manufaktury Manumi. Warto skorzystać z opcji bilonierki. Niech podniesie rękę ten, kto zawsze wie gdzie ma drobne na parking.

Grill Teppanyaki

Moja kolejna kulinarna propozycja. Ta z kolei wkradła się do nas wprost z Japonii. Nie znającym tematu wyjaśnię o co biega. Kojarzycie może duży, żelazny blat do smażenia będący nieodzownym elementem live – cooking? Profesjonalne urządzenia gastronomiczne tego typu to wydatek kilkunastu koła, jednakże na potrzeby użytku domowego dostępne są wersje ucywilizowane. Jeden z marketów oferował ostatnio proste, elektryczne Teppanyaki na kwotę mniejszą niż 100 zł. Jeśli zatem Wasz facet czuje się w kuchni jak ryba w wodzie, postawcie na japanese style i zaciągnijcie go do garów.

Bilet na Stand-up

Czy można zostać obrażonym, a przy tym wspaniale się bawić? Jasne, że tak. Ostatnio drzwiami i oknami wdziera się ciekawy model rozrywki. Głodnym ciętego, pięknego, chamskiego humoru polecam iść we dwoje na stand-up i nie siadać w pierwszym rzędzie. Przy odrobinie dystansu do siebie będziecie się dobrze bawić. Dla tych o mocno spiętych majtkach bardziej polecałbym koncert, operę albo mecz piłkarski, choć tutaj ilość słów na „k” czy „ch” całkiem podobna jak na stand-upie. Mój top of the top – Pacześ.

Trambabula

Jeśli Wasz ukochany Misio załapał na jakiś czas stadionowy zakaz zlitujcie się nad nim. Skoro on nie może przyjść na stadion, niech stadion przyjdzie do niego. Tym bardziej jeżeli rozentuzjazmowana grupka kolegów – kibiców podczas każdego ważniejszego meczu zamienia Wasz dom w Camp Nou. Zakup tzw. „piłkarzyków” to będzie tylko czysta formalność. Nadająca się do gry trambambula to wydatek minimum 300 zł. Aby jednak po jakimś przegranym meczu nie zostały z niej wióry sugeruję wybrać mocniejszy sprzęt (za kilkakrotnie więcej monet).

Bilet na galę walk

Oglądanie Pudziana czy Mammeda w ringu na szklanym ekranie nigdy nie będzie wydzielało tyle testosteronu w Waszym facecie (oczywiście nie licząc reakcji na Wasz widok) jak walka na żywo. Gale z największym rozmachem w kraju, to oczywiście KSW. Bilety cirka od dwóch stówek, chyba, że chcecie polansować się przy ringu, wtedy trzeba zabulić tyle co za Sylwester w Mariocie. Kolejne KSW już w marcu.

Czytnik e-booków

To, że papierowe, pachnące książki nigdy nie znikną z naszych półek to raczej oczywiste. Są jednak rozwiązania, które starają się powoli wypierać tradycyjny sposób czytania. I powiem Wam, że elektroniczny papier ma kilka zalet: nie musicie pamiętać, aby na długie wakacje zabierać kilka tytułów oraz oszczędzacie pieniądz na zakup nowych. Przy wyborze urządzenia warto zwrócić uwagę na czas pracy baterii oraz wagę.

„W” jak whisky

Tak moje Panie – wiem, że nie pochwalacie, ale wierzcie mi na słowo, że dla niektórych facetów rytuał picia tego trunku jest większy niż celebrowanie przez Was picia zielonej herbaty. Ciekawym pomysłem może być sprezentowanie Waszemu mężczyźnie kryształowego zestawu do whisky (karafka + szklanki). Możecie dodać też coś od siebie i wymyślić fajny grawer na butli. Co Wy na to? Co do kupna samych trunków – koniecznie pamiętajcie o złotym podziale na szkocką lub bourbon. Zwykle im droższy i bardziej wiekowy trunek, tym większe Wasze uznanie w oczach mężczyzny.

Ciekawy jestem czy skorzystacie (a może już skorzystałyście) z wymienionych pomysłów na prezent? Niezależnie czy wybierzecie te czy inne, niech okażą się trafione nie musząc szukać drugiego życia na aukcjach Allegro. Co do Świąt – jedzcie moje drogie ile wlezie… i niech wszystko pójdzie w cycki.

Wesołych Świąt Drogie Czytelniczki!