15 świątecznych pomysłów na prezent dla Niego

Wiem Gwiazdy, że są wśród Was wyrafinowane specjalistki od zarządzania, które w kwestii Świąt i prezentów dopięły już wszystko na ostatni guzik. Wiem też, że czytają to agentki, których organizacja choinkowych prezentów przypomina pożar w burdelu. Przyznajcie, że nie ogarniacie, obiecując sobie rokrocznie, że tym razem będzie gładko i szybko jak po dobrym czopku na zaparcia. E-a-s-y – nie ma się co spinać. Ja także bezapelacyjnie jestem w grupie planowania bez planowania, czyli spokojnie jak na wojnie.


Macie dobry tydzień zanim będziecie kłamać przy wigilijnym stole, jaki to teściówka ma talent do gotowania (tłustych jak cholera) świątecznych specjałów. Ale też tydzień, aby zbłąkany kurierski rydwan potajemnie dostarczył Wam prezent dla ukochanego. Jeśli zatem bijecie się jeszcze z myślami – co i za ile – podsyłam topową listę prezentów dla facetów, którą wybrał facet unikający podpowiedzi z odkrywczych, kobiecych magazynów.

Zanim poznacie moich 15 pomysłów na prezent dla faceta zdradzę Wam, że nie ma w niej okularów. Jak to możliwe? Tak to. Nie prezentujcie bliskim w ciemno okularowych niespodzianek. No chyba, że luby wielokrotnie przymierzał konkretne patrzałki dając Wam wyraźny akcept.

Wykrywacz metali

Jeśli Wasz Marian ma żyłkę eksploratora i ciągoty do odnajdywania ciekawych rzeczy i nie są to to tylko części brudnej bielizny gnijące pod kanapą, a grzybobranie traktuje poważnie niczym leśną misję z pierwszej części Rambo, to detektor metalu sprawdzi się na bank. Podstawowe urządzenia kupicie już za dwie, trzy stówki. Osobiście polecam doinwestować i nabyć sprzęt marki Garett. Sporo informacji na temat tego ciekawego hobby odnajdziecie na jutubku.

Bielizna…damska

Nie pomyliłem się drogie Panie. To gift, który kupując dla siebie zrobicie prezent dla niego. Zasada jest bardzo prosta – ilość materiału, z którego składa się komplet powinna być odwrotnie proporcjonalna do jego atrakcyjności. Czyli powierzchnia 3 (złożonych) chusteczek higienicznych załatwi sprawę. Przyznam Wam, że jeszcze nigdy nie zawiodłem się na marce Intimissimi. Już widzę rozdziawione jadaczki feministek żądających powieszenia za przyrodzenie pismaka – szowinisty. Wyluzujcie. To nie szowinizm, tylko męski, uroczy punkt widzenia. Miało być szczerze i po męsku – to jest. Zatem niech część zgorszonych Smerfetek pominie ten śródtytuł i delektuje się dalszą częścią wpisu.

Voucher na przejażdżkę sportowym autem

Jeśli Wasz facet jakimś cudem nie buja się po mieście McLarenem czy Bugatti – jest szansa żeby dać się chłopakowi wyszaleć na rumaku legitymującym się mocą kilkuset koni mechanicznych. To jeden z prezentów, który skonsumuje dość szybko (zresztą podobnie jak ten powyżej). Buzująca w żyłach adrenalina i smród spalonej gumy pozwoli zapamiętać świąteczny prezent na długo. Jeśli wpiszecie w necie „voucher na jazdę samochodem” z pewnością odnajdziecie jakąś ciekawą furę. Nie ma się co rozdrabniać – im więcej koniaczy w aucie, tym większa radocha. Aha – nie kierujcie się tutaj kolorem.

SodaStream

Sam mam – i powiem nawet, że dostałem od swojej panny, żeby woda sodowa… jak najczęściej uderzała mi do głowy. Zajefajne urządzenie do gazowania wody łączące ciekawy dizajn z alternatywą dla gównianych, niezdrowych i dosładzanych napojów z plastiku. W zestawie cylinder CO2 oraz praktyczna butelka, którą możecie zabierać ze sobą. Opcjonalnie sprzęt występuje z dodatkowym filtrem do wody. Cała bąbelkowa radość to wydatek w zależności od modelu i wyposażenia – od 300 do 500 zł.

Lot w tunelu aerodynamicznym

Jeśli nie jesteście pewne czy Wasz Stary jest ubezpieczony i za żadne skarby nie puścicie tego Skarba, aby wyskoczył ze spadochronem z samolotu, to mam dla Was fajną alternatywę – lot w aerotunelu. Już za mniej niż dwie stówki możecie pozwolić lubemu, żeby zwyczajnie odleciał bez ani grama środków odurzających przy wiaterku we włosach wiejącym powyżej 300km/h. Idąc dalej – dokładając do prezentu trochę grosza, niejednemu królowi przestworzy rozweseli się gęba na symulatorze np. Boeinga 737.

Lego Technics – Bugatti Chiron

Czy mężczyźni to dzieciuchy? Oczywiście! Własne Bugatti za niewiele ponad tysiąc dwieście złotówek, to prawie jak za darmo. Powiem, że mnie naprawdę się podoba. Ekskluzywna wyścigówka od Lego stworzona we współpracy z Bugatti Automobiles. Skala 1:8, 3599 elementów, 56 cm długości, dwa odcienie niebieskiego… i facet odpływa co najmniej na kilka świątecznych dni w trakcie których nie wolno włączać odkurzacza.

Urządzenie do Sous Vide

Skoro droga do serca kobiety biegnie przez żołądek, to dajcie sobie dziewczyny szansę obdarowując faceta urządzeniem, które sprawi, że niejedna kolacja w domu będzie smakować jak danie w luksusowej restauracji. To efekt tzw. długiego, niskotemperaturowego, próżniowego gotowania. Sprzęt do Sous Vide kupicie już za kilkaset złotych. Koniecznie doposażcie zestaw w odpowiednie naczynie oraz zgrzewarkę do folii. Osobiście polecam markę Anova. Smacznego!

Weekend we dwoje

I znowu – jak można robiąc prezent ukochanemu zrobić go też sobie? Pomysł prosty, ale kilka rzeczy należy odpowiednio dograć. Ja zaczynam od lotu. Zjawiskowych, weekendowych miejsc w Europie, do których dotrzecie w 2-3 godziny Rayaner’em – bez liku. Wybierz Panno tak jak czujesz. Mając odrobinę szczęścia posmakujecie innego świata w cenie trzech gwiazdek w letnim królestwie zapiekanki i kebaba – Władysławowie (nie mówiąc o różnicy temperatur). Kolejny krok – to hotel. 90% swoich wyjazdów rezerwuję na booking.com. Jeśli dla Twojego faceta wyjazd ma być pełnym zaskoczeniem (bidulek może mieć w tym czasie jakąś konferencję), wybierz na wszelki wypadek opcję z bezpłatnym odwołaniem pobytu. Krok trzeci – przezorny zawsze ubezpieczony, dlatego wykup Wam za parędziesiąt złotych ubezpieczenie. Have a nice trip!

Porfel + bilonierka

Kto powie, że hajs nie jest ważny? Dlatego należy zapewnić mu odpowiednie lokum połączone z komfortem użytkowania. Oczywiście ma to być wyrób z prawdziwej skóry, dobrze wykonany i nie wypychający kieszeni jak półlitrówka. Ciekawą propozycją jest Slim Daily Walett od Manufaktury Manumi. Warto skorzystać z opcji bilonierki. Niech podniesie rękę ten, kto zawsze wie gdzie ma drobne na parking.

Grill Teppanyaki

Moja kolejna kulinarna propozycja. Ta z kolei wkradła się do nas wprost z Japonii. Nie znającym tematu wyjaśnię o co biega. Kojarzycie może duży, żelazny blat do smażenia będący nieodzownym elementem live – cooking? Profesjonalne urządzenia gastronomiczne tego typu to wydatek kilkunastu koła, jednakże na potrzeby użytku domowego dostępne są wersje ucywilizowane. Jeden z marketów oferował ostatnio proste, elektryczne Teppanyaki na kwotę mniejszą niż 100 zł. Jeśli zatem Wasz facet czuje się w kuchni jak ryba w wodzie, postawcie na japanese style i zaciągnijcie go do garów.

Bilet na Stand-up

Czy można zostać obrażonym, a przy tym wspaniale się bawić? Jasne, że tak. Ostatnio drzwiami i oknami wdziera się ciekawy model rozrywki. Głodnym ciętego, pięknego, chamskiego humoru polecam iść we dwoje na stand-up i nie siadać w pierwszym rzędzie. Przy odrobinie dystansu do siebie będziecie się dobrze bawić. Dla tych o mocno spiętych majtkach bardziej polecałbym koncert, operę albo mecz piłkarski, choć tutaj ilość słów na „k” czy „ch” całkiem podobna jak na stand-upie. Mój top of the top – Pacześ.

Trambabula

Jeśli Wasz ukochany Misio załapał na jakiś czas stadionowy zakaz zlitujcie się nad nim. Skoro on nie może przyjść na stadion, niech stadion przyjdzie do niego. Tym bardziej jeżeli rozentuzjazmowana grupka kolegów – kibiców podczas każdego ważniejszego meczu zamienia Wasz dom w Camp Nou. Zakup tzw. „piłkarzyków” to będzie tylko czysta formalność. Nadająca się do gry trambambula to wydatek minimum 300 zł. Aby jednak po jakimś przegranym meczu nie zostały z niej wióry sugeruję wybrać mocniejszy sprzęt (za kilkakrotnie więcej monet).

Bilet na galę walk

Oglądanie Pudziana czy Mammeda w ringu na szklanym ekranie nigdy nie będzie wydzielało tyle testosteronu w Waszym facecie (oczywiście nie licząc reakcji na Wasz widok) jak walka na żywo. Gale z największym rozmachem w kraju, to oczywiście KSW. Bilety cirka od dwóch stówek, chyba, że chcecie polansować się przy ringu, wtedy trzeba zabulić tyle co za Sylwester w Mariocie. Kolejne KSW już w marcu.

Czytnik e-booków

To, że papierowe, pachnące książki nigdy nie znikną z naszych półek to raczej oczywiste. Są jednak rozwiązania, które starają się powoli wypierać tradycyjny sposób czytania. I powiem Wam, że elektroniczny papier ma kilka zalet: nie musicie pamiętać, aby na długie wakacje zabierać kilka tytułów oraz oszczędzacie pieniądz na zakup nowych. Przy wyborze urządzenia warto zwrócić uwagę na czas pracy baterii oraz wagę.

„W” jak whisky

Tak moje Panie – wiem, że nie pochwalacie, ale wierzcie mi na słowo, że dla niektórych facetów rytuał picia tego trunku jest większy niż celebrowanie przez Was picia zielonej herbaty. Ciekawym pomysłem może być sprezentowanie Waszemu mężczyźnie kryształowego zestawu do whisky (karafka + szklanki). Możecie dodać też coś od siebie i wymyślić fajny grawer na butli. Co Wy na to? Co do kupna samych trunków – koniecznie pamiętajcie o złotym podziale na szkocką lub bourbon. Zwykle im droższy i bardziej wiekowy trunek, tym większe Wasze uznanie w oczach mężczyzny.

Ciekawy jestem czy skorzystacie (a może już skorzystałyście) z wymienionych pomysłów na prezent? Niezależnie czy wybierzecie te czy inne, niech okażą się trafione nie musząc szukać drugiego życia na aukcjach Allegro. Co do Świąt – jedzcie moje drogie ile wlezie… i niech wszystko pójdzie w cycki.

Wesołych Świąt Drogie Czytelniczki!