Best Eyewear Photos 2019

Tak wiem – tytuł wpisu dość nonszalancki. Ale co tu tłumaczyć, kto czyta bloga, ten wie, że pokora, wycofanie i skromność to raczej not my cup of tea. I ja i mój fotograf przywiązujemy dużą uwagę do zdjęć wpadając czasem na dość niekonwencjonalne pomysły. Zresztą sami zobaczcie. Przed Wami jedne z najlepszych okularowych kadrów by Ghosteye uchwyconych w mijającym roku.


1. Na drugim końcu świata

Chwila, którą skradłem na Monkey Beach, nieopodal malezyjskiej wyspy Penang. Jedno z moich ulubionych, egzotycznych, okularowych ujęć. Dodam, że wykonane moimi własnymi, fotograficznie nieprofesjonalnymi rękoma na amatorskiej cyfrówce Olympusa. Na łupinie kokosa zapozowały lustrzane słońca od Pepe Jeans. Jedno z nielicznych zdjęć gdzie musiałem być czujny jak Tommy Lee Jones w „Ściganym”. Wszystko przez podstępne i sprytne małpiszony (nazwa wyspy nieprzypadkowa) będące w stanie porwać plecak w ułamku sekundy.

2. Eiffel Tower

Nocna zabawa z lampą stworzyła ciekawy efekt końcowy. Prawdopodobnie tak wygląda po dwóch promilach (znajdująca się w tle) wieża Eiffla. Spacer po stolicy Europy obrodził w sporą ilość niezłych fotografii, które z czasem będę zamieszczał na blogu. Na zdjęciu przekozacki okular przeciwsłoneczny z domu mody Givenchy, a więc marki której kolebką właśnie jest Paryż. Tym z Was, którzy chcieliby zobaczyć nieco więcej okularowych kadrów prosto z miasta mody zapraszam do artykułu na blogu.

3. Industrialnie i… kolorowo

A oto potwierdzenie tezy, że do dobrego foto nie potrzeba zbyt wiele. Wielobarwne, żeby nie powiedzieć oczojebne ujęcie przekornie wykonane zostało w Łodzi – mieście stroniącym raczej od kolorowych architektonicznie fajerwerków. Sie wie – za wyjątkiem Bastionu Jednorożców – kto z Łodzi ten czai o co chodzi. Mimo, że Łódź nie grzeszy zabytkowym rynkiem i pełne jest pofabrykanckich „ostoin” raczej nie brnąłbym opisem śladami Bogusia Lindy. Aż tak źle tutaj się nie dzieje. Łódź potrafi być naprawdę klimatyczna. Prezentowane tytułowe foto pretendowało do zgarnięcia głównej nagrody w konkursie organizowanym przez znaną, polską markę odzieżową. Niestety jej pijar i poprawność nie uniosły mojego, dość nonszalanckiego opisu pod fotografią. Trudno. Okulary by Dior.

4. Monachium

Jakaś 12 w nocy i monachijskie metro. Jedno z moich ulubionych zdjęć. Nie tylko ze względu na kadr, ale także na okulary, które stały się jednymi z kilku (no dobra – kilkunastu), które ubieram na co dzień. W miejscu sesji, jak się później okazało obowiązywał zakaz fotografowania, dlatego też nadgorliwemu konduktorowi wspólnie z fotografem przekazaliśmy znak pokoju i pocykaliśmy ile wlezie zanim zjawi się i zgarnie nas Wermacht. Okulary przeciwsłoneczne od Carrera.

5. Pociąg towarowy

No i kolejny pociąg, tyle że w nieco mniejszym od Monachium – Piotrkowie Trybunalskim. Tutaj przynajmniej nikt nie sapał, że robimy foty na peronie. Oto jedno z ujęć, gdzie określenie „pociąg towarowy” może budzić całkiem odmienne skojarzenia. Wszystko za sprawą Królewny Śnieżki (czy jak kto woli Ścieżki). Na zdjęciu lekko oversizowy model okularów marki Fendi.

6. „G” jak Givenchy

Kolejne ujęcie prosto ze stolicy multikulti – Paryża. Okazuje się, że ciekawe miejsca do nocnych foto-sesji wcale nie muszą wiązać się z topowymi dla tego miasta zabytkami. Neonowa reklama, na którą się natchnęliśmy szwendając się nieopodal Żelaznej Damy, dobry fotograf plus model z przydługim nosem i efekt jest taki jak na załączonym obrazku. Trochę trzeba było pokombinować, aby migający napis stworzył na okularowej soczewce odbicie litery „G”. Jak Ghosteye i okulary Givenchy, które mam na nosie.

7. Z-gad-nij co to

Zanim pokażę Wam foty, z których mogę nie wyjść w jednym kawałku (za chwilę focimy okulary w towarzystwie jakże, sympatycznego najprawdziwszego z prawdziwych krokodyla), tytułem wstępu prezentuję zdjęcie z jakże ciekawym osobnikiem, który mimochodem wcielił się w rolę broszki. Waranowi kolczastoogonowemu nie przypasił na początku zapach moich perfum. To nauczka, żeby przy następnej sesji rozsądnie zraszać ciało Bondem.

8. Cheers

Mimo pozornie egzotycznej scenerii zdjęcia ma bardzo patriotyczny wydźwięk. Ze mną się nie napijesz? Wierzcie lub nie – to sesja, którą trzaskaliśmy przy grubo ponad trzech dychach na termometrze, a wejście do wody było dla mnie równie kojące jak spożycie dobrego kebsa po ostrym melanżu. Dla ciekawostki powiem Wam, że to nie Galapagos czy inne Malediwy tylko jeden ze sztucznych zbiorników wodnych w kraju, zawdzięczający swoją barwę obecności węglanu wapnia. Jak już jesteśmy przy chemii to w towarzystwie C2H5OH i coli dumnie prezentują się słońca od Hugo Boss.