Koronawirus, a branża optyczna

Ci co znają mój lekko cięty humor, chyba po raz pierwszy przeczytają wpis daleki od turbo śmiesznych metafor czy pokpiwań z wszystkiego dookoła. Szczerze, to na tym miejscu miała pojawić się recenzja z Mido – jednych z najbardziej oczekiwanych włoskich targów optycznych. Tymczasem co tu ukrywać – tak jak Wy jestem bezsilny i wkurwiony. Głowa aż eksploduje od zaplanowanych, rozmaitych projektów, szkoleń, sesji, spotkań. Szybko jednak „schodzę na ziemię” jako podwójny tata i mąż lekarki, która ciort wie z jakim dziadostwem na co dzień styka się na oddziale.


W obecnej sytuacji praktycznie każda dziedzina biznesu dostaje po dupie (i pewnie dostanie jeszcze bardziej). Nawet trudno mi sobie wyobrazić sytuację właścicieli firm eventowych, biur podróży czy hoteli. Nie do ogarnięcia…

Zamykać? / Nie zamykać?

Jednocześnie zastanawiam się nad funkcjonowaniem i rozwiązaniami w tym paskudnym czasie w obszarze biznesu, który prowadzę, związanego z optyką okularową. Mam na myśli nie tylko działalność w obszarze salonu optycznego (sprzedaż okularów), ale także diagnozę wzroku i leczenie chorób oczu. I bynajmniej nie będzie chodzić tu o najbliższe dwa tygodnie…

W przypadku nadal funkcjonujących gabinetów diagnostycznych i prywatnych przychodni okulistycznych myślę, że jak najbardziej na miejscu jest przeprowadzenie przed wizytą rozmów telefonicznych z absolutnie każdym pacjentem informując o kategorycznym zakazie wstępu do przychodni osób przeziębionych (cokolwiek by to znaczyło) oraz obecności na badaniu oraz w poczekalni osób towarzyszących bez podania wyraźnej przyczyny. Żmudne, czasochłonne, ale śmiem twierdzić, że innego wyjścia nie ma. Myślę, że nie jest to także dobry moment na przeprowadzanie badań u osób w podeszłym wieku bądź szczególnie narażonych na infekcje. O wdrożeniu dodatkowych procedur związanych z dezynfekcją powierzchni i urządzeń chyba mówić nie trzeba. Zamknięcie tego typu działalności jest działaniem niosącym wiele trudności. Powiem jednak wprost – my swój biznes zamknęliśmy.

Co do prowadzenia salonu optycznego, jako właściciel, piszę to z wielkim bólem, ale nie wyobrażam sobie doboru okularów polegającym na przymiarce cirka kilkunastu sztuk przez jednego klienta (przy  wdrożeniu odpowiednich procedur związanych z dezynfekcją i higieną), a następnie kontaktu pracownika z klientem chociażby w oparciu o pomiar PD. Podobno jedna ze znanych optycznych sieciówek zadeklarowała, że będzie pracować nieprzerwanie, narażając zdrowie swoich pracowników. Hajs się musi zgadzać. Jakiś czas temu pisząc artykuł konfrontujący salony sieciowe z rodzimymi rzemieślnikami nawet nie przypuszczałem, że jeden biznes od drugiego może różnić także inny poziom odpowiedzialności ze strony niektórych właścicieli. Osobiście pierwszy raz od 2012 roku zamknąłem salon optyczny do odwołania, dając możliwość klientom odbioru okularów drogą kurierską bądź w konkretnym dniu w wyznaczonym przedziale czasu. Myślę, że solidarnie powinniśmy zacisnąć pasa i zachować się mądrze. Pamiętajmy, że to nie tylko kiepski czas dla diagnostów, właścicieli salonów optycznych, ale także dla całej branży związanej z produkcją, dystrybucją i usługami.

Tymczasem pamiętajmy o żelaznych zasadach higieny w obecnych czasach:

  • myjmy ręce każdorazowo po przyjściu do domu (posiadanie jednorazowych rękawiczek wcale nie będzie nadużyciem),
  • będąc poza domem unikajmy dotykania rękoma okolic nosa i twarzy,
  • jeśli otwieramy paczki kurierskie i listy róbmy to w rękawiczkach lub natychmiast umyjmy ręce, a opakowania wyrzućmy,
  • każdorazowo myjmy dokładnie warzywa i owoce zakupione w sklepie,
  • każdy z nas porusza się samochodem – dezynfekujmy zatem miejsca w aucie, które dotykamy codziennie, jak np. kierownica czy dźwignia zmiany biegów – ostrożności nigdy za wiele,
  • każdorazowo po przyjściu do domu koniecznie wyczyśćmy telefon,
  • nie idźmy owczym pędem na zakupy do marketu pełnego ludzi – kupmy to co najpotrzebniejsze w małych osiedlowych sklepikach robiąc zakupy bez osób towarzyszących,
  • unikajmy wszelkich ludzkich zbiorowisk, a nawet niewielkich spotkań ze znajomymi (nawet nie chcę mi się komentować podejścia do tematu większości hierarchów Kościoła w Polsce – pewnie od niejednego z Was dostałbym za to bana, dlatego zostawię to dla siebie),
  • jako rodzice „baranków” szwendających się po centrach handlowych i mieście zainwestujmy w Netflix i karton chipsów – niech siedzą na dupie,
  • tak wiem, alkos jest i będzie dobry, jednakże w dużych ilościach zwyczajnie obniża odporność.

Nie pozostaje mi nic innego jak życzyć Wam zdrowia i rychłego powrotu do realizowania biznesowych planów. Wiem, że przez dłuższą chwilę będzie ciężko, ale znając niebywałą kreatywność ludzi związanych z branżą optyczną wiem, że za kilka tygodni nadrobimy to z nawiązką i rozwalimy system.

Pozdrawiam ciepło.

Ghosteye