Okulary z antysmogowym filtrem

Jak dobrze wiecie okularowy wątek przemycę wszędzie, nawet tam gdzie obecność patrzałek ma mniejsze znaczenie. Tak oto popełniłem wpis bardziej bliski nawoływaniom Green Peace’u niż okularowemu blogowi. W skrócie – razem z fotografem pokręciliśmy się, jak to się mówi „wokół komina”, w którym mieszkamy – przy czym słowo „komin” – jest tu o wiele bardziej wymowne niż Wam się wydaje. Mam nadzieję, że wybaczycie mi lekką wkrętkę w tytule. Oksów z antysmogowym filtrem raczej nie ma, a przynajmniej ja nic o tym nie wiem.


„Nie ma wody na pustyni”

Nic tak nie koi duszy jak bezkres stepów, bliskość natury i możliwość delektowania się świeżym powietrzem. Takie rzeczy tylko w województwie łódzkim – krainie ekoturystyki i wzorcu „zielonych inwestycji”. W sumie mógłbym się nawet rozmarzyć, gdybym codziennie na horyzoncie nie miał przed oczami największego truciciela Europy i emitenta CO2 (informacja cytowana z Polsatnews) – Elektrowni Bełchatów. Według doniesień mediów stopniowa i rychła przemiana regionu łódzkiego w megapustynię centralnej Polski przy wpływie tego kombinatu na naturę to mały pikuś (a propos wysychania łódzkiego – wystarczy, że wyklikacie sobie info nt. Zalewu Sulejowskiego).

Lider emisji CO2 w Europie

Poniżej kilka danych, które wyczytałem na ten temat w Internetach. I tak mój wpisowy antybohater wyrzyguje co dwie sekundy 2,4 tony dwutlenku węgla, co rocznie daje 37 mln ton (to tyle co 6,5 mln samochodów okrążających Ziemię wzdłuż równika!). Ci z większym poczuciem humoru twierdzą nawet, że bełchatowska elektrownia wytwarza 10% światowych cumulusów.:) Odkładając żarty na bok, według raportu „Europe’s Dark Cloud” węglowy moloch odpowiada za 1,2 tys. zgonów rocznie. Smutne. Ale spoko – to, że jako województwo wiedziemy prym w ilości schorzeń układu oddechowego to pewnie nie wynik przemysłu (z włączeniem syfu, który palimy w piecach), lecz obecności starych diesli, które przyjechały zza Odry.

okulary i maska antysmogowa

Ciemność, widzę ciemność..

Z drugiej jednak strony nie chciałbym abyście odebrali mnie jako wyznawcę ekosekty. Pamiętajmy, że bełchatowska elektrownia to nie diabelski wytwór, lecz również tysiące miejsc pracy i ogromna gospodarcze koło zamachowe dla całego regionu. To także główny dostawca energii elektrycznej w kraju. W sumie fajnie jak światełko w domku świeci, a prądzik w kontakcie działa. Potrzeba w tym wszystkim  równowagi i nieco zrozumienia.

Nowa odkrywka?

I teraz najlepsze – podczas gdy inne kraje europejskie dążą do zmniejszenia emisji CO2 (tutaj pewnie zdaniem patriotycznych myślicieli zajadę unijną propagandą, bo przecież Zachód truje Europę bardziej niż Polska) i odejścia od paliw kopalnych – tęgie polskie głowy kibicują powstaniu po sąsiedzku nowej, ogromnej odkrywki węgla brunatnego (w Złoczewie). Hmm. Klimat – klimatem, zdrowie – zdrowiem, ale hajsiwo musi się zgadzać. Czy może się mylę?

Pozew sądowy załatwi sprawę?

Jak pisze Gazeta Wyborcza – wobec rosnących emisji CO2 z Elektrowni Bełchatów fundacja ClientEarth złożyła przeciwko jej właścicielowi – spółce PGE pozew cywilny, domagając się zaprzestania działalności powodującej „zagrożenie dla środowiska jako dobra wspólnego”, wskazując przy tym na możliwość technologicznych rozwiązań zmierzających do radykalnego zmniejszenia emisji CO2.  To pierwszy taki pozew w kraju dotyczący ochrony klimatu. Ciekaw jestem czy sprawa rozejdzie się „po kościach” czy może będzie ciągnącą się latami telenowelą, podczas której z bełchatowskich kominów nadal… para buch, węgiel w ruch.  Jednakże patrząc jej globalny wymiar całej sprawy mocno trzymam kciuki, aby tak się nie stało. Oby starczyło nam życia, aby móc wziąć głęboki oddech i włączyć w pełni„ekologiczny” prąd.