Topowa „czwórka” od Carrery

O marce Carrera w moich wpisach słyszycie nie po raz pierwszy. To jeden z tych okularowych brandów, którymi jaram się bez końca. Możecie powiedzieć, że to zwykły artykuł, w którym promuję markę i jej polskiego dystrybutora. Prawda. Jednakże poza sferą bloga i Social Media równie często zobaczycie je na moim nosie. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta  – uwielbiam je nosić – a zwłaszcza dwa modele, z którymi nie rozstaję się na co dzień. Ciekawi które? – zerknijcie poniżej.


Lubię i kropka

Nawiązując do osób lansujących określony produkt i logo przyszła mi na myśl zabawna sytuacja z Lewym (Robertem Lewandowskim), będącym twarzą wiadomo jakiej marki smartfonów. Otóż czujne oko hejtu widzi wszystko, tym bardziej jak umieszcza się fotę na Twitterze ze swojego… Ajfona. Tak to czasem jest, że promujesz daną markę czy wyrób, której zwyczajnie „nie czujesz”. Z Carrerą jest u mnie zupełnie odwrotnie. To tak, jak z ulubioną koszulą czy parą sneakers’ów. Założę zawsze, wszędzie i będę nosił dopóki nie doprowadzę do stanu nieużywalności, czytaj – żona wykryje dziurę lub startą podeszwę. 😊 To moja druga skóra, bez której czuję dyskomfort mając świadomość, że o czymś zapomniałem.

Prima sort

Najnowsze kolekcje oprawek i okularów przeciwsłonecznych marki Carrera balansują pomiędzy dizajnerskim look’iem, a nutką sportowej zadziorności. Carrera coraz częściej uchodzi też za markę pożądaną. Nie wiadomo nawet kiedy przeniknęła do świata celebrytów, który upodobał sobie całkiem sporo modeli. Możemy spotkać w nich Madonnę, Lady Gagę, Rihannę, Brad’a Pitt’a czy Ryan’a Gosling’a. Szklany ekran, w którym cyfra na metce nie ma większego znaczenia, jest dobrym jurorem podkreślającym fejm marki i oceniającym jakość produktu. Gwiazdy jako nieustannie narażone na krytykę osoby publiczne ze względu na swój wizerunek,  raczej nie tykają byle czego.

Mocno kibicuję i czekam na kolejne, efektowne projekty, szczególnie modeli przeciwsłonecznych, które podobnie jak w najnowszej kolekcji, idealnie połączą sportowy sznyt (pamiętajmy, że Carrerę powołał do życia pasjonat okularów i sportów samochodowych Wilhelm Anger) z modowym, oldskulowym przekazem.

Okularowym szlakiem

Tymczasem zerknijcie na topową „czwórkę” od Carrera, którą wybrałem przy okazji sesji zdjęciowej w Jurze Krakowsko–Częstochowskiej. To malownicza kraina zawdzięczająca swą nazwę skałom i ostańcom pochodzącym z okresu jury. To prawdopodobnie ten, który „zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowaną” wpadł na genialny pomysł, aby nastawiać w drodze od Krakowa do Wielunia ostrzegawcze zamki i fortyfikacje. Sześć wieków później, w powojennej Polsce górujące na wapiennych skałach warownie zaadoptowano na potrzeby turystyki wyznaczając między nimi ponad 160 kilometrową trasę nieprzypadkowo nazwaną Szlakiem Orlich Gniazd. W sumie powiem Wam, że fajna ta polska kraina. Gdziekolwiek nie ruszysz się na zdjęcia wszędzie nacieszysz oko i poznasz cząstkę historii.

Mój No 1

Tymczasem wróćmy do moich czterech wybrańców. Mój osobisty, niekwestionowany okularowy zwycięzca to przeciwsłoneczny, bezramkowy i lekko oversizowy model z wyraźnym podwójnym mostem. Zresztą pierwszy, na widok którego powiedziałem – biorę dla siebie. Według mnie posiada dwa ważne atuty. Po pierwsze – to jedne z najwdzięczniejszych, unisexowych okularów przeciwsłonecznych – równie dobrze wygląda na damskich jak mi męskich twarzach. Po drugie – to wzór, który świetnie prezentuje się w skrajnych względem siebie stylizacjach. Nieraz miałem go na nosie zarówno w mniej formalnym garniaku jak i …sportowym dresie. Sztos!

Poczciwe pilotki

Mój numer dwa to niezłomny aviator. Mimo, że kształt ten dawno temu wykombinowała dla siebie inna, dobrze znana marka okularów (tak – ta najczęściej podrabiana), to w moim przekonaniu aviator od Carrery ma wszystkie aviatory pod sobą. 😊 Mocne, solidne wykonanie, ciekawe wykończenia i dostępność w kilku opcjach kolorystycznych sprawia, że jest to fajna propozycja do wielu typów outfitu. Jak przystało na aviatory – przynależność do płci nie ma tu większego znaczenia.

Zielono mi

Trzeci model od Carrery, który wybrałem, jest trochę moją wersja pro-eko. Obok ciekawego kształtu, delikatnej i lekkiej formy (zbliżonej do aviatora), uwagę zwraca soczewka o butelkowozielonym umaszczeniu. Zatem jeśli chodząc po miejskim industrialu chcielibyście beton i chodnik zamienić w zielony ekosystem załóżcie je bez wahania. Niebawem zgłoszę również do producenta, aby wyposażył ten wzór w dołączany aromatyzer o zapachu lasu. Taki, pełną gębą, okularowy powrót do natury.

Na okrągło

Nie byłbym sobą gdybym na deser nie wybrał dla Was jakiegoś okrąglaka. Uwielbiam taki kształt ze względu na jego uniwersalność i ponadczasowość. Prezentowany przeze mnie model jest dość praktycznym rozwiązaniem dla osób chcących zminimalizować ekspozycję promieni słonecznych na swoje oczy (a także dla tych nie rozglądających się na boki). To efekt bocznych osłon, które obok funkcji czysto praktycznej nadają okularom modowy akcent.

Ciekaw jestem czy i Wy poczujecie chemię do powyższych modeli od Carrery.

Przymierzcie, sprawdźcie i koniecznie dajcie znać!