Łakocie i okulary

Dzisiaj jeden z tych dni, w którym mogę pozwolić sobie na wpis, oderwany nieco od okularowej rzeczywistości. Takie Mikołajkowe mydło i powidło. Żeby nie było i ja mam coś słodkiego dla Was. To dzięki jednej z warszawskich cukierni, których wyroby onegdaj przytachała moja żona. Przez jakiś czas nie tykałem ich myśląc, że to atrapy czy inne niejadalne ustrojstwa. Jednak od czasu kiedy doszło do mnie, że to obiekty spożywcze powiem Wam, że ja i mój żołądek bardzo je sobie cenimy. Gołym okiem widać, że Deseo to rezultat pasji i oczko w głowie właścicieli – autorów bloga kulinarno-podróżniczego Tasteaway. Także delektujcie się fotami, w których zapozowały równie pyszne jak wyglądające wyroby typu petit gateau w towarzystwie… okularów. Ja tymczasem zrobię krótki risercz bloga w kończącym się roku.


Lekki risercz 2019

Blog jak blog – trzeba pisać – a jak się nie lubi, to się bloga odpuszcza, choćby sesyjne foty były super, hiper zajebiste. Może niektórych rozczaruję, bo pisze, lubię, tyle że podobno wciąż za mało. Dlatego obiecuję poprawę – chyba. Tak żeby być czujnym jak łasica czy gronostaj i głodnym klawiatury od lapka jak młody wilk. Z drugiej strony obserwując ostatnio jednego wilka w reżim tiwi chyba już wolę być postrzelonym w łapę kundlem.

Główne założenie bloga miało być proste: stać się ogniwem łączącym fachową wiedzę branżową z przekazem zrozumiałym dla ludków, dla których jedyną rzeczą związaną z okularami jest fakt ich posiadania. Ghosteye stał się miejscem różnistych, okularowych tematów, często prześmiewczych, przepełnionych dla niektórych zbyt dosadnymi i porywczymi stwierdzeniami, które sprawiły, że nie każdy udźwignął ciężar gatunku. Tak jak ja „Dziady” w liceum. Może to i dobrze. Oczywiście nie przepraszam i przyrzekam, że teksty nadal takie będą.

Czasem przekaz musi być bezpośredni i pójść w pięty, żeby dać odpowiedni rezultat. Nawet jednoznacznie mówiąc, że okulary z apteki są do dupy. Nic dodać, nic ująć. Tak jest i tyle – jak amelinium, którego nie pomalujesz. Sporo napisanych treści znalazło także odzew w branży. Dziękuję też za polemikę niektórym optycznym wieszczom. Oczywiście mieliście racje. A przynajmniej taką, o której mawiał Piłsudski.

Tak czy siak ciekawy materiał wymaga trochę poświęceń. Od wejścia z wykrywaczem metalu na teren historyczny, chroniony przez konserwatora zabytków (spoko – tylko w celach zdjęciowych) poprzez przejeżdżanie okularów TIR-em po sesje zdjęciowe z gadami i pajęczakami. Składając Wam obietnice na przyszły rok, śmiało mogę stwierdzić, że pokłady zajebistości bloga są jeszcze bardzo głębokie.

Życzę Wam wszystkim w nadchodzącym roku takiego fanu z pracy jaki i ja mam.