O co chodzi z tymi progresami?

Zapewne części z Was – mówię do tych, którzy nie ukończyli czterdziestego roku życia – znane jest ze słyszenia określenie – okulary progresywne lub progresy. Tym, którzy są już po czterdziestce termin ten może być całkiem dobrze znany ze względu wykorzystania ów optycznego wynalazku w praktyce.

„Czterdzieści lat minęło..”

A skąd ten (trochę sztuczny) wiekowy podział? Otóż, jeśli Andrzej Rosiewicz zaśpiewał Wam swój przebój, może to oznaczać, że Wasze oczy wkroczyły w tzw. fazę prezbiopii (a mówiąc prosto i melancholijnie –  starczowzroczności). Oczywiście „czterdziestka” na karku jest tylko wiekiem podręcznikowym – dokładnym wyznacznikiem tego problemu jest dla Was ten moment, w którym zaczynacie mieć kłopoty z wyraźnym widzeniem z bliska…no i potrzebujecie dłuższych rąk, aby móc przeczytać książkę czy kartę dań w restauracji.

Trochę też Was pocieszę, gdyż prezbiopia jest efektem fizjologicznym, w którym soczewka oka nie akomoduje jak dawniej tracąc swoją elastyczność. To taki ewolucyjny psikus, który wcześniej czy później dopadnie każdego. Na tym poprzestanę jeśli chodzi o medyczne wyjaśnienie tego zjawiska. Bardziej dociekliwi niech przepytają swojego lekarza – specjalistę chorób oczu. Za to trochę więcej opowiem Wam o tzw. okularach progresywnych – świetnym rozwiązaniu dla ogromnej większości prezbiopów.

Jedna para zamiast dwóch

Jak pewnie się domyślacie zakup okularów do bliży lub jak często nazywają je pacjenci – okularów do czytania, rozwiązuje wyłącznie problem widzenia z bliskich odległości. Jednak w sytuacji, kiedy potrzebna jest korekcja widzenia do dali automatycznie wymusza to na nas posiadanie drugiej pary okularów. W dużym skrócie – okulary progresywne powstały po to, aby ułatwić Wam życie dzięki jednej parze okularów, których konstrukcja zapewnia optymalne widzenie dali, bliży oraz tzw. odległości pośrednich (czyli odległości miedzy dalą, a bliżą).

Pierwsze okulary progresywne trafiły do produkcji już w latach 50 ubiegłego wieku, a ich protoplastą były (choć coraz rzadziej, ale nadal stosowane) tzw. okulary dwuogniskowe.

Na czym polega różnica między soczewkami progresywnymi, a dwuogniskowymi?

Tzw. „szkła” dwuogniskowe zapewniają widzenie dali oraz bliży, lecz z tzw. skokową zmianą mocy optycznych oraz brakiem możliwości widzenia odległości pośrednich. Ich zauważalną cechą charakterystyczną jest pozioma podziałka na soczewce okularowej (oddzielająca część przeznaczoną do widzenia dali oraz bliży), która zdradza z jakim typem okularów mamy do czynienia. Okulary progresywne są bardziej zaawansowane technologicznie i w odróżnieniu od okularów dwuogniskowych cechuje je tzw. płynna zmiana mocy. Oznacza to możliwość dokładnego widzenia dali (górną częścią soczewki), bliży (dolną częścią soczewki) oraz odległości pośrednich (okolicą środkowej części soczewki). Dzięki takiej wszechstronności możemy przy pomocy jednej pary okularów bezpiecznie prowadzić samochód, pracować przy komputerze oraz …nawlekać igłę. 😊

Opowieści dziwnej treści 😊

Zanim opowiem Wam na co zwrócić uwagę przy zakupie okularów progresywnych oraz o tym, że jako Polacy jesteśmy liczącym się w Europie producentem soczewek okularowych (JZO) ze światowej klasy produktami, chciałbym obalić kilka mitów, które niepotrzebnie zniechęcają ludzi do zakupu progresów.

Jeden z moich ulubionych – „kiedyś założyłem progresy żony i nie mogłem przez nie patrzeć”. O matko i córko! Od razu ciśnie się na usta kąśliwy komentarz – „a próbował Pan zaadoptować się do szpilek swojej żony?” Wybaczcie… i pamiętajcie zarazem – okulary progresywne (zresztą jak każde inne okulary) to produkt zindywidualizowany. To nie domowe ciapcie czy szlafrok. Wiele parametrów i składowych decyduje o tym czy i jak będziecie w nich widzieć. Koniec i kropka.

Kolejny mit – „znajomy ma progresy i nie widzi”. Owszem, zdarzają się sytuacje, w których pacjent nie może z przeróżnych przyczyn zaadoptować się do okularów progresywnych, nie mniej jednak są to sytuacje bardziej wyjątkowe niż powszechne. Warto przy tym być dociekliwym i zadać kilka dodatkowych pytań. Kiedy znajomy je nabył (10 lat w optyce to milion lat świetlnych)? Czy podczas zakupu został poinformowany o tzw. procesie adaptacji (to okres przystosowania się oczu do okularów progresywnych)? Jaką addycję (różnicę mocy mierzoną w dioptriach pomiędzy dalą, a bliżą) i moce szkieł miały jego okulary? I w końcu – ile za nie zapłacił?

No właśnie – ile? W przypadku okularów progresywnych jest trochę tak jak z oliwą z oliwek w supermarkecie – im droższe tym zwykle lepsze. Jeśli w przypadku progresów mówimy o produkcie rzędu 300-400 zł za komplet soczewek, to nie spodziewajmy się optycznych fajerwerków.

A więc nie ma się czego bać! Wybieramy okulary progresywne!

Zatem szanowny prezbiopie – od czego powinieneś zacząć? Po pierwsze – od odpowiedniej diagnozy. Nie chcę dzielić lekarzy specjalistów i optometrystów. Po jednej i drugiej stronie na pewno znajdą się świetni fachowcy. Jako pacjenci po prostu nie wykonujcie badań w przypadkowych miejscach i przy użyciu „średniowiecznej” aparatury optycznej. Posłużcie się też lokalną opinią o danym specjaliście, przychodni czy salonie optycznym. Mądre oczy wybiorą kogo trzeba. 😊

Jeśli już posiadacie receptę, a Wasz specjalista nie zakwestionował możliwości noszenia przez Was okularów progresywnych, to pora podjąć decyzję i w końcu je wybrać. A to proces złożony, w którym musicie znaleźć kompromis pomiędzy estetyką i funkcjonalnością, o który z pewnością zadba dobry salon optyczny.

Co wpływa na jakość i cenę progresów?

O kwocie soczewek progresywnych decydują tak naprawdę trzy podstawowe składowe: rodzaj strefy progresji, uszlachetnienia oraz indeks soczewek (tzw. pocienienie).

Jedną z najważniejszych cech soczewki progresywnej, w znaczącej mierze wpływającej na jej wartość końcową (i rzecz jasna jakość widzenia) jest tzw. strefa progresji. Innymi słowy to część aktywna soczewki, przez którą patrzymy, a jej szerokość i długość decyduje o tym jak widzimy. Zasada jest prosta – szersza strefa (kanał) progresji – szersze pole widzenia i… droższy produkt.

Druga ważna cecha to uszlachetnienia soczewek progresywnych.

Kiedy strefa progresji dotyczy cech konstrukcyjnych soczewek, to uszlachetnienia, czyli powłoki  (identycznie jak w soczewkach jednoogniskowych) poprawiają i „wzbogacają” jakość widzianego obrazu. Przyzwoitym standardem będzie tu powłoka antyrefleksyjna, dobre utwardzenie i obecność filtra UV. Jeśli sporą część Twojego życia pochłania praca przy komputerze pomyśl o uszlachetnieniu, które „odcina” promieniowanie niebieskie z ekranów urządzeń komputerowych (Ideal Max Blue UV), a jeśli sporo czasu spędzasz „za kółkiem” podnieś swój komfort i bezpieczeństwo dzięki zastosowaniu fotochromatycznych soczewek progresywnych Transitions.

Trzecia cecha progresów, na której nie powinniście oszczędzać, to wyższy indeks takich soczewek. Oznacza to, w przypadku dużych mocy „szkieł”, możliwość ich pocienienia. Dzięki temu Wasze soczewki progresywne będą cieńsze i lżejsze oraz będą wyglądały estetyczniej.

Jak widzicie okulary progresywne są udogodnieniem, które Wasz optyk powinien uszyć na miarę, a przed ich wykonaniem zadać Wam mnóstwo pytań, które doprowadzą do stworzenia dla Was najlepszego rozwiązania.

Nie zapomnijcie też drodzy okularnicy przed zamówieniem okularów progresywnych zapytać sprzedawcę czy Wasze okulary objęte będą tzw. gwarancją adaptacji. Termin ten określa bezkosztową możliwość wymiany zamówionych (na początku) szkieł progresywnych na bardziej spersonalizowane w przypadku trudności w przystosowaniu się do nich. W dzisiejszych czasach takie udogodnienie to standard w obsłudze klienta optycznego i żadne novum wśród czołowych producentów szkieł progresywnych. Dlatego jeśli w salonie optycznym, w którym gościcie termin gwarancji adaptacji nie jest znany grzecznie podziękujcie i opuśćcie lokal.

Intuitiv Plus – progresy z intuicją

Ostatnie lata były czasem dynamicznego rozwoju branży oftalmicznej i zaowocowały szeregiem udoskonaleń dla klientów decydujących się na okulary progresywne.


*”Powyższe rysunki mają charakter poglądowy i służą ukazaniu potencjalnych różnic kanału progresji przy zastosowaniu różnych rodzajów soczewek. Rzeczywista szerokość kanału progresji w konkretnym przypadku może odbiegać od zaprezentowanego w zależności od mocy i średnicy soczewki oraz innych parametrów użytkownika i oprawy.”

Niewątpliwym plusem salonu optycznego stało się również posiadanie najnowocześniejszych systemów pomiarowych, jako cennych urządzeń pomocniczych dla sprzedawcy i optyka. Oczywiście takie usprawnienia nie dyskredytują roli i doświadczenia optyka, jednakże potwierdzają z większą dokładnością (wykluczając błędy oka ludzkiego) skomplikowane manualne pomiary, co ma istotne znaczenie zwłaszcza podczas doboru okularów progresywnych.

A jeśli mowa o innowacyjności i pomysłowości, to dla najbardziej wymagających z Was, z własnej optycznej praktyki i w pełni odpowiedzialnie, zachęcić mogę do produktu, który świetnie wpasował się w rolę optycznego towaru premium . To dwustronne, uwzględniające lateralizację ręki (spersonalizowane dla prawo i leworęcznych) soczewki progresywne Intuitiv Plus – świetne potwierdzenie dewizy polskiej marki JZO – „idealne widzenie na każdą odległość”.

Nie chciałbym Was zanudzać i rozpisywać się na temat szczegółów konstrukcyjnych soczewek Intuitiv Plus, za to zdradzę Wam, że to trochę tak jak z oglądaniem filmu na dobrym sprzęcie w rodzielczości 4K, co najważniejsze – sprzęcie skonstruowanym wyłącznie dla Ciebie. Czegóż chcieć więcej??