Givenchy Eyewear

Uwielbiam zagłębiać się w historie marek, które wykreowały światową modę stając się rozpoznawalnymi niemalże w każdym zakątku globu. Na przestrzeni dziesięcioleci kierunek projektowania i odzieżowego dizajnu wyznaczała wielokulturowa stolica świata – Paryż. Miasto miłości i mekka mody dały początek tak znamienitym markom jak Louis Vitton, Hermes, Christian Dior, Pierre Cardin, Yves Saint Laurent i innym. Pośród nich znalazł się też symbol szykownych sukni, eleganckiej czerni, świetnych jakościowo dzianin, misternych koronek, haftów i falban – marka wielkiego twórcy Huberta de Givenchy.


Suknie zaprojektowane przez niego to jak „pierwszy, najlepszy kieliszek szampana”

Tak napisał o dwudziestokilkuletnim projektancie jeden z brytyjskich krytyków mody. Już jako dziecko Hubert podpatrywał pracę babci szefującej zakładami tkaniny artystycznej (tapiserii) „Beauvais and Gobelin”. Tym sposobem, chcąc nie chcąc jego najbliższe otoczenie w połączeniu z ciekawością (a może też i czymś, co jest nam pisane) sprawiły, że wkrótce mimo aspiracji matki, by wychować prawnika, młody de Givenchy zatracił się na dobre we wzornictwie odzieży rozpoczynając w tym kierunku edukację. Umiejętności i kunszt projektowania zdobywał wśród wielkich ikon paryskiej mody takich jak Lucien Lelong, Robert Piguet czy Elsa Schiaparelli.

Pierwsza kolekcja z metką Givenchy pojawiła się na paryskim wybiegu już w 1952 roku i jest to data będąca początkiem funkcjonowania domu mody przy Rue Alfred de Vigny. 25 – letni, modowy geniusz wkroczył wówczas na grunt sławy, a jego biznes zaczął cieszyć się z lukratywnych transakcji.

Najwyższy poziom wzornictwa, luksusowe materiały i jego pasja odbiły się szerokim echem w świecie mody. Na przestrzeni lat odzież paryskiego brandu uświetniała wizerunki kobiet z obrazów i polaroidów Andy’ego Warhola oraz sylwetki dam, których nie trzeba przedstawiać – Jacqueline Kennedy Onassis, Grace Kelly, Elizabeth Taylor czy Audrey Hepburn.

Givenchy to także okulary

Nie ma się co dziwić, że nawiązanie do stylu szlachetnej, światowej marki pojawiło się w obszarze optyki okularowej pod postacią opraw korekcyjnych i okularów przeciwsłonecznych. Znawcom mody i entuzjastom marki nie trudno jest znaleźć analogię do wzornictwa domu mody Givenchy. Wyraziste kształty, czerń, brak zbytecznych upiększeń, ponadczasowa elegancja w synergii z dbałością o jakość produktu to krótkie podsumowanie najnowszej kolekcji okularów tej marki.

Bonjour Paris

Moja obecność w sercu światowej mody dla potrzeb okularowej sesji Givenchy oraz targów optycznych Silmo Paris była zdecydowanie silniejsza niż 1500 kilometrów przejechanych za jednym zamachem. To wspaniałe uczucie móc przechadzać się po paryskiej pajęczynie ulic, w zgiełku restauracji, kafeterii i miejsc, gdzie jeszcze niedawno można było spotkać człowieka, który istotnie wpłynął na ewolucję światowej mody. Zresztą sama świadomość bycia tam sprawia, że pisze się po prostu łatwiej. 😊

Pierwszym miejscem, przy którym stawiłem się w okularowej gotowości bojowej był budynek nr 3 przy Avenue George V – obecna siedziba domu mody Givenchy. Nie było innej opcji, aby pojawić się tu w czerni, a więc w zgodzie i w spójności z marką paryskiego mistrza.

Okulary i wizytówka Paryża

Zaraz potem ruszyłem w kierunku symbolu stolicy i całej Francji – dumnie prężącej się nad Sekwaną „żelaznej damy”. Być w Paryżu i nie mieć selfie z Wieżą Eiffla? – nie może być! Na potrzeby zdjęć w tym dniu wybrałem dwie pary okularów przeciwsłonecznych i jedna parę korekcyjnych. Precyzyjniej – świetny, przeciwsłoneczny model, w którym bryluje w internetach portugalski napastnik Cristiano Ronaldo, okrągłe lustrzanki (unisexy) z grawerowanymi soczewkami (zdecydowanie najbardziej zwracające uwagę przechodniów) oraz metalowe oprawki w stylu vintage z podwójnym mostem. Które z nich sam bym wybrał? Oczywiście wszystkie trzy! Przyznam Wam jednak, że namiętny pojedynek ze swoją osobistą żoną toczyłem tylko o te okrągłe.

Żona gwarancją bezpieczeństwa

Aha, zapomniałem napisać, że do Paryża wybrałem się z drugą połówką. Ponoć to miasto miłości. Pani doktor dzielnie dbała o moje bezpieczeństwo, fonetykę mojego angielskiego i ilość spożywanego wina. Jej sprawne nawigowanie i nerwowe okrzyki „stój” i „uważaj” pozwoliły bezwypadkowo przemknąć przez najbardziej komunikacyjnie popierdzielone rondo ever (Charlesa de Gaulle – to przy Łuku Triumfalnym). Aby jej obecność nie miała wyłącznie turystycznego wydźwięku zaangażowałem ją nieco w sesję zdjęciową. Givenchy to – historycznie – przecież marka kobieca.


Hey Mister, how many followers?

O tym, że Paryż nie śpi przekonaliśmy się podczas nocnej sesji, na którą obraliśmy ulicę – wizytówkę stolicy Francji – Avenue des Champs – Elysees. Nasza obecność w tym czasie pokryła się z ważnym wydarzeniem w świecie mody – Paris Fashion Week. Pewnie stąd też trochę kibicujących podczas zdjęć obserwatorów zadających najistotniejsze pytanie XXI wieku – How many followers?

Bywaj Paryżu

Niespełna trzy dni w Paryżu zleciały w oka mgnieniu. Zanim wsiedliśmy do samochodu, aby wyruszyć w drogę powrotną przypomniał mi się filmowy look Jean’a Reno z „Leona Zawodowca”. Czym prędzej wybrałem zbliżone wyglądem okrąglaki od Givenchy, po czym uchwyciliśmy kilka ujęć przy jednym z sekwańskich mostów. Chyba potrzebowałem poczuć się jak zawodowiec (albo niespełna rozumu desperat), aby znów za jednym zamachem przejechać autem półtora tysiąca kilometrów. 😊

 

Pozdrawiam Was ciepło
Ghosteye