Moda i okulary lat 20-tych XX wieku?

Przyszło mi do głowy, że skoro już wjechaliśmy w dwudziestolecie, to warto byłoby prześledzić co optyka okularowa miała do zaoferowania w tychże latach, tyle że… wiek temu. Jak wyglądały okulary lat 20-tych? Czy słyszano wtedy o progresach, polaryzacji czy szkłach dwuogniskowych? Czy istniała w tym czasie polska firma produkująca soczewki korekcyjne? I w ogóle jak wyglądał sto lat temu kobiecy i męski dress code?


Znane kostiumowe ekranizacje

Patrząc nieco szerzej, a więc na modę znamienną dla stu lat wstecz założę się, że większość z Was dobrze kojarzy jej typowe znaki rozpoznawcze. Bo któż nie oglądał kostiumowych ekranizacji przenoszących nas w tamte czasy? „Wielkiego Gatsby’iego” – melodramatu o ówczesnej, nowojorskiej definicji turboimprezowania z nieszczęśliwą miłością w tle? Któż nie widział oscarowego dzieła i prawdziwej tanecznej historii  – „Chicago” czy katastroficzno – namiętnej adaptacji (chwilę przed drugą dekadą XX wieku) o statku, który zaliczył „czołówkę” z górą lodową? Pisząc ten artykuł sam odświeżam pamięć o tych czasach – to klikając w klawiaturę i patrząc na monitor, to zerkając na „Wielkiego Gatsby’iego”, którego zapodałem na Netfliksie. I choć mając z tyłu głowy ten sam okres w Polsce (odzyskanie niepodległości, pełne konfliktów politycznych dwudziestolecie międzywojenne, ale też i świeży sznyt w modzie), to jednak wolę przenieść się myślami za ocean. Tam „bankiety były większe, przedstawienia śmielsze, budynki wyższe, zasady swobodniejsze, a prohibicja dała odwrotny skutek obniżając cenę alkoholu”(cyt. „Wielki Gatsby”).

Kobieca moda lat 20- tych

W przypadku płci pięknej na pierwszym planie były zdobne kreacje z piórami, cekinami, opaskami i sznurami pereł. Za to make-up kreowała ciemna oprawa oczu z zajemocnymi, czerwonymi ustami wydmuchującymi dym, rzecz jasna z długiej, cienkiej cygaretki. Suknie bardzo często odsłaniały ramiona i plecy, aby w 1928 roku dojść do perwersyjnej długości, czyli przed granicę kolana. Pewnie dzisiejsze  legginsy byłyby dla tamtejszego społeczeństwa istną demoralizacją niczym wprowadzenie do polskiej współczesności pornosów w ofercie kulturalnej letnich kin po chmurką. „O czasy, o obyczaje!” – wykrzyczałby Cyceron. Emancypacja kobiet doskonale dała swój wyraz w casualu oraz w zgodzie z prekursorką modowego wyzwolenia kobiet – Coco Chanel. Mimo, że to ona powołała do życia słynną „małą czarną”(i nie chodzi tu o kawę), to przede wszystkim wprowadziła do damskiej stylizacji wygodę i sportowy charakter. Zdefiniowała przy tym modę na chłopczycę w zgodzie z ideą wolnej kobiety – tzw. Flapperki. „Niech żyje wolność i swoboda” – można by zanucić słowami kompozycji, równie wytwornej repertuarowo co Sylwester z Jedynką.

Fot. Alena Maltseva

Męski dress code wiek temu

Jak wyglądał dżentelmen sto lat temu? To facet w trzyczęściowym, ciemnym lub jasnym, a często w pionowe pasy garniaku lub idąc level wyżej – w gustownym fraku. To mężczyzna odziany w Oxford Bags (spodnie rozszerzone w nogawkach, często z podtrzymującymi je szelkami) kroczący w błyszczących oksfordach (eleganckie buty męskie o smukłej linii, dawniej w Polsce określane jako wiedenki). Zapiętą na ostatni guzik jasną koszulę wieńczy krawat w ukośne pasy lub mucha. To jegomość brylujący w kapeluszu lub cylindrze, w jasnym szaliku, podpierający się kunsztownie zdobioną laską. To gość lubiący dobre cygara i whisky. Jeśli jest typkiem spod ciemnej gwiazdy, szmuglującym ten szlachetny trunek, właściwym dodatkiem do stroju jest odpowiedni dla epoki model szotgana. W swobodniejszym stroju ówczesny facet czerpał inspiracje ze sportu, czego potwierdzeniem było zaprojektowanie kilka lat później przez Lacoste’a słynnej polówki z krokodylem.

Fot. Alena Maltseva

Okulary sprzed stu lat

Jak zatem tamtejszy styl retro objawiał się w optyce okularowej? Technicznie, to niewątpliwie czasy, w których obecne, okularowe rozwiązania były jeszcze w powijakach (debiut progresów to 1959 rok, fotochromów – koniec lat 70-tych, a powłoki antyrefleksyjnej – połowa lat 30-tych (za sprawą marki Zeiss, która upowszechniła to rozwiązanie w przemyśle wojskowym). Mimo tego pamiętajmy, że był to czas, w którym okulary były już dostępne dla mas i różnych grup społecznych (od robotniczych gogli po zdobione, arystokratyczne binokle). Przecież grubo ponad wiek wcześniej nauczono się określać wady refrakcji oraz sposób ich korygowania. Okulary dwuogniskowe wynalezione już w 1760 roku przez Benjamina Franklina również nie były w tym czasie żadnym novum. Zresztą tak samo jak soczewki cylindryczne czy opatentowane w 1752 roku okulary przeciwsłoneczne. Jako ciekawostka –lata 20-te to czasy, w których okulary można było wygodnie schować w coś, co przypominało etui dzięki systemowi składanych zauszników (wprowadzenie zawiasów). Pisząc o okularach przeciwsłonecznych nie sposób pominąć zasługi Edwina Landa – ojca marki Polaroid i polaryzacji, którą zastosował w okularach w 1929 roku (więcej o marce Polaroid możecie przeczytać w moich dwóch wpisach – art. nr 1, art. nr 2)

Kształty, materiały okularów z lat 20-tych

Wiek temu okularowa moda była „okrągła”– owalne kształty królowały zarówno w wersji korekcyjnej jak i przeciwsłonecznej. Materiałem pełniącym role soczewki było szkło (przyznam, że nie doszukałem się daty narodzin pierwszych soczewek organicznych, więc jeśli ktoś z Was odnalazł taką informację – śmiało napiszcie do mnie). Spośród opraw dominowały zarówno wynalezione już wcześniej binokle (inaczej cwikiery lub pince-nez, ze sprężystym uchwytem na nosie), jak i klasyczne konstrukcje z zausznikami spoczywającymi na uszach. Okulary częściej nosili mężczyźni, nie tylko z potrzeby korekcji, ale i jako atrybut mądrości i wysokiego statusu. W przeciwieństwie do kobiet, u których obecność okularów uznawano za mało atrakcyjne. Był to też czas kiedy do lamusa odchodziły pełniące zarówno rolę biżuterii jak i optycznego gadżetu ułatwiającego widzenie dali – damskie lorgnony. Materiałem dla mas był metal, a u zamożniejszych cenne kruszce w tym metale szlachetne, a nawet szylkret (skorupa żółwia). Trudno też w tamtejszej modzie doszukiwać się kolorowego umaszczenia opraw. Ich barwę określał gotowy materiał wykorzystany w produkcji.

Akcentując polską rolę w przemyśle oftalmicznym warto wspomnieć o przełomie lat 20-tych i 30-tych kiedy to w Katowicach, w zakładach Iwoka na szeroką skalę rozpoczęto produkcję soczewek okularowych. Firma ta była niejako protoplastą funkcjonującej do dziś (już nie z polskim kapitałem) marki JZO.