Polaroid – znacznie więcej niż okulary

Ni z tego, ni z owego zapytałem znajomych z czym kojarzy im się marka Polaroid. Odpowiedzi były różne, niektóre nawet przezabawne. Sporo skojarzeń wiązało się z dawnym okresem komunii świętych (początek lat 90-tych) gdzie obok ogromnego podniecenia i zapachu pieniędzy w powietrzu wisiała nieodparta żądza otrzymania w prezencie Polaroida. Aparatu od zawsze kojarzonego z „błyskawiczną” fotografią, kosmicznym wyglądem, który manifestował swoją gotowość do pracy otwierając się jak pradawny transformers. To był prawdziwy lans. Komunijne quady, skutery i rowery – możecie pochować się po kątach. Polaroid stał się nie tylko wyznacznikiem superszybkiej, innowacyjnej fotografii. Markę bowiem kojarzyć można również z czymś innym. Zakomunikował mi to wprost jeden ze znajomych, traktując to, co mówi za tak oczywiste jak emocje na grzybobraniu: „chcesz dobrych okularów przeciwsłonecznych – kupujesz po prostu Polaroidy”.

Edwin Land – ojciec polaryzacji i okularów 3D

Polaroid jest marką, która napisała piękną, prawie osiemdziesięcioletnią historię. Wszystko za sprawą niepokornego, amerykańskiego wizjonera Edwina Landa, zafiksowanego na punkcie zjawiska polaryzacji światła, które do dnia dzisiejszego znajduje zastosowanie w fotografii i optyce okularowej. Dzięki fenomenowi polaryzacji, kiedy patrzysz przez okulary przeciwsłoneczne, widziany obraz jest bardziej ostry i nasycony barwami. To za sprawą wygaszania przez filtr polaryzacyjny światła poziomego, które odbijając się od płaskich powierzchni sprawia, że świat widziany „gołym okiem” bywa rozmyty, nieostry i mniej barwny. Tak, więc bez względu na to jakiej marki okularów przeciwsłonecznych (z polaryzacją) jesteś fanem – wiedz, że wszystkie po części mają tego samego ojca. I jeszcze jedno. Zgadnijcie w okularach jakiej marki można było po raz pierwszy (rok 1939!) zobaczyć obraz w technologii 3D.

Zobaczyłem go zanim go skonstruowałem…

Edwin Land był podobnie jak Steve Jobs jednym z tych wynalazców, który w ramach swojej pasji łączył nową technologię ze sztuką. Kiedy twórca Apple’a i jego ówczesny CEO – John Sculley odwiedzili Landa (będącego zresztą prywatnym bohaterem Jobsa) w jego laboratorium w Cambridge padły pamiętne słowa:
– „Niemal widziałem jak powinien wyglądać aparat Polaroida. Zanim go w ogóle skonstruowałem był dla mnie tak rzeczywisty jakby przede mną leżał” – rzekł Land.
– „Tak, dokładnie tak samo miałem z Macintoshem. Gdybym spytał kogoś, kto używał wyłącznie kalkulatora, jak ma wyglądać Macintosh, nie byłby mi w stanie odpowiedzieć. Nie było więc sensu przeprowadzać badań na konsumentach. Musiałem go najpierw zbudować, a dopiero potem zaprezentować ludziom i zapytać ich, co o tym sądzą”. – odparł Jobs.
Wizjonerzy pełną gębą. Nie wiem jak Was, ale mnie jako zagorzałego fana biografii kręcą i motywują tego typu historie. Jak to mówią „sky is the limit”.

Czas pokaże

Tak czy siak przeszłość Polaroida dowodzi, że w chwili, gdy zakładasz okulary tej marki stajesz się równocześnie posiadaczem kawałka pięknej historii. Zaskoczę Was jeszcze jednym – historii z polskim pierwiastkiem. Obecnie bowiem właścicielem kultowego Polaroida jest jeden z najbogatszych Polaków, przedsiębiorca z ukraińskimi korzeniami – Wiaczesław Smołkowski. Mocno trzymam kciuki za przywrócenie marce dawnej świetności w obszarze fotografii. Kto wie – historia pisze naprawdę nieoczekiwane scenariusze…

Nieśmiertelna klasyka & nowoczesna ekstrawagancja

Chciałbym bardzo, aby od dzisiaj u każdego z Was na widok przedmiotu obrendowanego logiem Polaroida pojawił się pewien sentyment oraz pamięć o historii niesamowitego człowieka. To emocje, które odczuwam za każdym razem zakładając okulary Polaroida. Marki, z jednej strony będącej ikoną lat 90– tych, współtworzącej ówczesną kulturę zachodu, z drugiej idącego z duchem czasu, modowego podejścia do optyki okularowej.

Najnowsza kolekcja okularów przeciwsłonecznych Polaroida łączy dobrą i nieśmiertelną klasykę z wariacją kształtów, wachlarzem materiałów i mnóstwem kolorów, których nasycenie i głębię widzimy lepiej….właśnie dzięki polaryzacji.

Niełatwo było mi wybrać kilka topowych modeli, które stały się bohaterami zdjęciowej sesji. Nie spodziewałem się, że stanę się też fanem polaroidowych unisexów, które wyglądają naprawdę zjawiskowo. Metal, różnobarwne soczewki i odważne kształty to obok tradycyjnych wzorów motywy przewodnie współczesnych Polaroidów.

Aha, chciałbym przy tym także dyskretnie zapostulować, abyście choć raz łypnęli okiem na mnie, gdzieś pomiędzy przewijaniem kadrów z moją zdjęciową partnerką – Mileną.😊
A tak w ogóle – ciekaw jestem co o nowej kolekcji i fotach pomyślałby sobie Edwin Land?

Artykuł powstał we współpracy z marką Optimex – Viscom – oficjalnym dystrybutorem okularów marki Polaroid w Polsce.