Nowe okulary: szkło czy plastik?

Dzisiaj wpis niezbyt tematycznie wyniosły, za to zwyczajnie praktyczny, szczególnie dla tych okularowych laików, którzy postanowili, że do końca roku zaczną coś w końcu widzieć zza samochodowej szyby czy też posiądą unikalną dla prezbiopów umiejętność nawleczenia igły. To podejrzane słowo na „p” to nie nowy gryps gimbazy, lecz fachowe określenie tych z Was, będących po czterdziestce (pieszczotliwie zwanych lamusami), którym przy próbie zaszpanowania znajomością enologii (nauka o winach), czytając kartę trunków w restauracji, mocno wydłuuuuża się ręka. Czyli, że moi staruszkowie, z bliska obraz Wam się nie klei! Spoko – pokpię sobie jeszcze trochę ze starszych od siebie… chociaż jeszcze ze trzy lata – w sam raz tyle wiosen, ile zostało mi do czterdziechy. Ratunku! Powiedzcie szczerze czy tylko mi ten czas tak zapierdziela? Przecież niedawno byłem u komunii, słuchałem kaset magnetofonowych i pisałem bzdurę – maturę. No dobra – stop sentymentom. Tak więc, żeby rozjeżdżać nieco mniej pieszych na pasach i nie kupować w Biedrze przeterminowanych produktów pora w końcu zrobić jakiś pożytek ze świstkiem papieru otrzymanym od okulisty. Prawda?


I tu pojawia się magiczne pytanie – a „szkła” to wziąć szklane czy plastikowe. A może jakieś inne np. z kryptonu?

„Szkła” z plastiku – lepsze czy nie?

Otóż w obecnych czasach wygląda to tak. Grubo ponad 90% okularowych soczewek to tzw. wyroby organiczne, które w uproszczeniu często nazywamy „szkłami” plastikowymi. Najczęściej to one przenoszą nas do świata, w którym wszystko jest przejrzyste i ostre, gdzie stojąc przed lustrem i widząc każdą swoją zmarszczkę zdajemy sobie sprawę jacy to starzy jesteśmy. Dlaczego znacznie częściej optyk poleci nam taki właśnie materiał? Otóż soczewki plastikowe są po prostu lżejsze od wyrobów szklanych i dają szerokie pole do popisu dla rozmaitych konstrukcji i uszlachetnień. A ten kto od czasu do czasu odwiedza salony optyczne wie, że co rusz nowych rozwiązań w przypadku soczewek organicznych jest cirka z pierdylion. Od dedykowanych dla prezbiopów (już wiecie kto to taki) supernowoczesnych soczewek progresywnych, biurowych, które dostaniemy wyłącznie z materiału organicznego, po błyskawicznie reagujące na słońce fotochromy. Nie mówiąc już o powłokach antyrefleksyjnych stworzonych z myślą np. o dłuższej ekspozycji oczu na światło wysokoenergetyczne, które dokładnie teraz bije Wam po oczach, kiedy czytając ten tekst wpatrujecie się w ekran smartfona czy o zawodowych kierowcach, dla których odpowiedni antyrefleks i szybsza reakcja ma cenę ludzkiego życia. Nie przesadzam. Warto też pamiętać, że soczewki plastikowe są bezpieczniejsze – podczas uszkodzeń mechanicznych nie kruszą się tak jak szkło. Ciekawostką jest to, że „plastiki” szybciej odparowują (podczas gwałtownych zmian temperatury) w odróżnieniu od soczewek szklanych. Dlatego w większości przypadków i ja poleciłbym Wam to rozwiązanie.

A co ze starymi, dobrymi szkłami?

Rynek optyczny pozostawił nieco miejsca także na inne możliwości. Pierwsza z nich to stare, dobre(?), mocne i ciężkie jak cholera soczewki mineralne zwane soczewkami szklanymi. Mimo bardzo dobrych właściwości optycznych ich ciężar właściwy zwyczajnie często je dyskwalifikuje przez co coraz rzadziej z nich korzystamy. Co nie znaczy, że nie są stosowane i nie mogą być polecone Wam przez optyka. Są bowiem sytuacje, kiedy to szklana soczewka sprawdzi się lepiej niż plastik. Oprócz tego, że może stać się skutecznym narzędziem obrony 😊 szklane soczewki bywają polecane szczególnie panom majsterkowiczom będącym za pan brat ze szlifierką, dłubiącym przy aucie czy pracującym w „budowlance”. Soczewki mineralne cechuje bowiem wysoka odporność na zarysowania i wysoką temperaturę. Pamiętajcie jednak, że w trakcie uszkodzeń mechanicznych (pęknięć, odprysków) szkło reaguje zdecydowanie inaczej niż plastik mogąc narobić Wam zdrowotnego galimatiasu. Dlatego nigdy nie proponujcie takiego rozwiązania dzieciom.

Plastik lub szkło to nie wszystko

Jest jeszcze jedno rozwiązanie, którym zająłem się jakiś czas temu dość wnikliwie opisując to w artykule oraz nagrywając video. Mowa o soczewkach z poliwęglanu i jego pochodnych, wśród których największą sympatię użytkowników zaskarbił sobie materiał Trivex. Powód jest prosty – to bardzo lekki materiał, z którego produkowane są soczewki okularowe, o ponadprzeciętnej odporności na czynniki mechaniczne, cechujący się dobrą przejrzystością i ochroną przed promieniami UV. dlatego też to wdzięczny materiał dla dzieci, osób uprawiających sport czy rozwiązanie do tzw. konstrukcji typu patent. Żeby nie było tak kolorowo – ma pewną wadę – nie nadaje się do dużych mocy „szkieł”, ze względu na maksymalnie pojedynczą możliwość pocienienia (tzw. indeks 1.6).

Mam nadzieję, że wpis ułatwił Wam nieco podjęcie decyzji dotyczącej zakupu nowych okularów. Gdybyście mieli jakieś pytania lub pomysły – piszcie do mnie śmiało – radek@ghosteye.pl.