Parujące okulary i maseczka – patenty, które musisz znać!

Nauczony doświadczeniem wiem, że za chwilę odezwie się jakiś filozof – myśliciel, który wytknie mi karygodny i niegodny publikacji błąd w tytule. Spoko – nie ma co sapać – stwierdzenie, że „okulary parują” jest myślowym skrótem, ale też komunikatem prostszym i bardziej trafnym w dobie ciągłego scrollowania milionów informacji. Każdy wie o co chodzi, tzn. okulary same w sobie nie parują (chyba, że w ogóle wyparują, bo ktoś nam je podpierdzieli), tylko zaparowywują w nich szkła, a szczególnie podczas noszenia maseczki – to a propos wspomnianego sapania. 😊


Zanosi się, że moda na maski zagości na dobre…

W latach 70 mieliśmy erę spodni dzwonów, ducha lat 80-tych oddawał walkman, a 90-tych dresy z kreszu. Zanosi się, że w 2020 rozpoczęła się era ochronnych masek. Trochę dowcipkuję, ale nie wierzę, że obszar mody nie zareaguje na to zjawisko. Zresztą już ma to miejsce. Oczywiście funkcja estetyczna jest tu na drugim miejscu zaraz po walorach praktycznych. A są nimi komfort noszenia oraz to na czym skupiłem się podczas tego wpisu, czyli nieutrudnianie życia okularnikom.

Nie mnie oceniać, czy i jak bardzo prozdrowotnym zachowaniem jest dla nas kawałek materiału z gumką. Logika jednak wskazuje, że ten kto prycha i ma na mordce maskę uchroni jakieś istnienia przed chorobą przenoszoną drogą kropelkową. Poza tym z racji obowiązującego prawa, to wydatek znacznie mniejszy niż walentynka od Smerfa w mundurze. Szkoda tylko, że ten medyczny gadżet potrafi uprzykrzyć życie okularnikom. Konia z rzędem i słoik Nutelli temu, komu w czasie pandemii w towarzystwie noszonej maski nie zaparowały szkła od okularów. W sumie mógłbym iść na skróty i zasugerować Wam wymianę okularów korekcyjnych na soczewki kontaktowe. Jednakże posiłkując się wiedzą mądrzejszych ode mnie – w obecnych czasach zdecydowanie odradzam. Osoby noszące soczewki kontaktowe znacznie częściej dotykają oczu rękoma, co powoduje łatwiejsze przenoszenie patogenów przez brudne ręce niż w przypadku noszących okulary. A Tym samym oczy częściej mogą stać się wrotami zakażenia u „soczewkowiczów”. Okulary nie dość, że stanowią pewną barierę dla grzebania paluchami w oczach, to biorąc na logikę, chronią je skuteczniej przed kroplami oddechowymi niż soczewki kontaktowe. Czyli Panie i Panowie w sytuacji w jakiej przyszło nam funkcjonować, przy wyborze soczewki kontaktowe, a okulary bardziej zdroworozsądkowe będzie założenie tych drugich. Co zatem zrobić, aby szkła w towarzystwie koronawirusowej maski nie zaparowywały? Mimo, że nie ma stuprocentowej, złotej rady, to mam dla Was kilka patentów, które ułatwią Wam życie:

Patent 1 – specjalne soczewki okularowe 

Jakiś czas temu napisałem dla Was artykuł o okularowych soczewkach, z powłokami, które nie zaparowywują. Podczas wyboru szkieł okularowych u optyka możecie nieco doinwestować okulary w szkła z dodatkowym uszlachetnieniem na taką okoliczność. W optycznej nomenklaturze najczęściej bywa ono nazywane Optifog lub Antifog. Elementem składowym powłoki antyrefleksyjnej są tutaj czynne substancje zwane surfaktantami. Ich działanie powoduje zamianę wody (w tym wypadku pary wodnej) w przezroczysty cienki film wodny (stąd brak widocznej pary na soczewkach). Niestety, dla utrzymania właściwości takiej powłoki należy pamiętać o systematycznym nanoszeniu na szkła aktywatora w płynie lub pielęgnowaniu soczewek specjalną ściereczką (będąca w zestawie). Jeśli zakup dedykowanych soczewek przeciw zaparowywaniu nie mieści się w Waszym budżecie (są one znacznie droższe niż standardowe szkła z antyrefleksem) dobrze, aby szkła Waszych okularów posiadały powłokę hydrofobową i oleofobową, co może mieć znaczenie zarówno w ich mniejszym zaparowywaniu jak i łatwiejszym utrzymaniu ich w czystości.

Patent 2 – płyny chroniące przed zaparowywaniem 

W salonach optycznych dostępne są specjalne płyny w atomizerze, które oprócz funkcji czyszczącej pomagają, aby okularowe szkła nie zaparowywały. Sekret tkwi podobnie jak w poprzednim patencie, w obecności w ich składzie czynnych substancjach chemicznych – surfaktantów. Należy pamiętać, że po każdym umyciu okularów należy nanieść ów preparat, aby uzyskać pożądany efekt. Gdybyście mieli wątpliwości jak należycie dbać o okulary zerknijcie na jeden z najbardziej poczytnych artykułów, jaki napisałem („Jak dbać o okulary, by żyły dłużej?”) Jeśli zdecydujecie się na taką formę ochrony swoich okularów przed zaparowywaniem Wasz optyk powinien posiadać tego typu rozwiązania. Do popularniejszych specyfików należą Izofog, Chemax 2 czy Hayne Mist.

Patent 3 – zadbaj o szczelne przyleganie maseczki

Prawidłowe i szczelne dopasowanie maski oprócz tego, że będzie nas chronić przed latającym w powietrzu ustrojstwem, pozwoli zmniejszyć, a nawet zminimalizować zaparowywanie okularów. Ogrzane powietrze, które wydychamy wydostaje się przez szczeliny w górnej części maski, co skutkuje zaparowywaniem patrzałek. Jak pozbyć się tego efektu? Ułóż maseczkę na twarzy i dopasuj ją maksymalnie szczelnie w górnej jej części i dopiero wtedy załóż okulary. Już taka czynność może nieco pomóc. Ponadto spotkałem się także z dwoma dodatkowymi patentami. Pierwszy z nich to umieszczenie dodatkowo (od wewnątrz) w górnej części maski złożonej chusteczki higienicznej, która będzie dodatkową barierą dla wydychanego powietrza. Brzmi komicznie, ale po części się sprawdza. Druga to umieszczenie w górnej części maski cienkiego paska dwustronnej taśmy, którą przyklejamy na (odtłuszczonej!) skórze. Patent nieco barbarzyński i łopatologiczny, ale ciekawy i także pomocny.

Patent 4 – domowe surfaktanty

Pewnie nie zdawaliście sobie sprawy, że środki chemiczne, które każdy z nas posiada w domu możemy wykorzystać jako specyfiki chroniące okularowe szkła przed zaparowywaniem. Mowa o płynach do mycia naczyń, mydłach i szamponach. Wszystkie przeze mnie wymienione posiadają substancje chemicznie czynne – surfaktanty. Aby uzyskać pożądany efekt nanosimy niewielką ilość środka na wewnętrzną i zewnętrzną część soczewki okularowej i delikatnie wcieramy. Wybierając taki preparat, unikajcie tych „cytrynowych” ze względu na ich możliwy, niekorzystny wpływ na powłokę antyrefleksyjną w Waszych okularowych soczewkach. Ostrożnie podchodźcie do wszelkich specyfików na bazie alkoholu, które nie dość, że mogą zniszczyć Wasze szkła to również wejść w reakcje z materiałem oprawki okularowej. Jest to jakaś forma patentu na zaparowane szkła, jednak w zestawieniu z płynem dedykowanym do tego celu zakupionym u optyka wybieram ten drugi.

Pamiętajcie, że żaden z wymienionych sposobów nie jest super, hiper, stuprocentową receptą na zaparowane szkła w okularach. Wpływa na to szereg składowych jak temperatura otoczenia, kształt oraz wielkość soczewek okularowych oraz ich uszlachetnienia, ułożenie okularów na nosie, cechy anatomiczne twarzy. Jest tego bez liku. Niemniej jednak stosując powyższe patenty jesteście w stanie nieco ułatwić sobie życie. I tego też Wam życzę w tym trudnym czasie.

Ściskam Was

Ghosteye